Chciałbyś zacząć czytać komiksy, ale gubisz się w ilości dostępnych tytułów? A może irytujesz się, bo ludzie polecają Ci albumy, których nie możesz nigdzie znaleźć? Ta lista skierowana jest właśnie do Ciebie.

Poniższa lista zrodziła się w związku z rozwojem pewnej niepozornej dyskusji dotyczącej pytań zadawanych przez osoby nieznające się na komiksie. Jeden z dyskutantów (serdecznie pozdrawiam i dziękuję za impuls do napisania tego zestawienia) słusznie zauważył brak listy najlepszych tytułów, którą od razu można byłoby podrzucić takiej początkującej osobie. I chodzi tutaj nie o listę najlepszych komiksów w historii, ale o taką, która zawierałaby w sobie tytuły przystępne i możliwe do kupna od razu. Szybko postanowiłem podjąć wyzwanie i sporządzić listę albumów, które poleciłbym znajomemu nie mającemu wcześniej styczności z ambitnym komiksem. W czasie jej przygotowywania trzymałem się paru wytycznych, które wykreśliły z listy wiele tytułów zazwyczaj trafiających na takie rankingi. Oto one:

  • Dostępność po polsku – wszystkie komiksy na liście można kupić w pierwszym obiegu, bezpośrednio na stronie wydawcy lub w internetowej księgarni.
  • Przystępność – skupiłem się na tytułach, które nie wymagają od czytelnika zbytniego obeznania z medium.
  • Długość – wybrałem dzieła skupiające się w jednym tomie lub w ograniczonej ich ilości, aby nie wrzucać potencjalnego czytelnika do serii ciągnącej się w nieskończoność.
  • Nie należą do uniwersum DC ani Marvela (z małym wyjątkiem)

Jak już wspomniałem, powyższe czynniki wykluczyły wiele pozycji (chociażby Mausa) i ograniczyły listę do 15 tytułów. Pewnie wielu pozycji na niej brakuje, bo sam nie przeczytałem wszystkiego, ale uważam, że to tytuły, które spokojnie można pokazać potencjalnemu czytelnikowi komiksów. Ustawiłem je w porządku alfabetycznym.

AKTUALIZACJA NUMER 1 : Od napisania tego tekstu minęło już pięć miesięcy, więc postanowiłem dokonać aktualizacji. Po pierwsze – na rynku pojawił się ponownie “Maus”, który po prostu musiał znaleźć się na tej liście. Dodałem także dwa ważne polskie komiksy, który zostały w tym czasie wydane. Bardzo chciałbym zamieścić na niej także “Codzienną Walkę”, ale tytuł ten zdążył się już wyprzedać i nie jest dostępny od ręki. Natomiast komiksy, który były na pierwszej liście, ale z niej spadły, wylądowały w dziale “Ławka rezerwowych”. Są to “Skalp” i “Saga” (seryjność) oraz “Powrót Mrocznego Rycerza” (dużo osób zwróciło mi uwagę, że jest za ciężki na początek).

AKTUALIZACJA NUMER 2 : Z okazji powrotu na rynek na liście znalazła się “Codzienna Walka”, a w ramach mojego zapoznawania się z mangą postanowiłem umieśćić “Odległą dzilnicę”, która jest doskonałym komiksem obyczajowym.

AKTUALIZACJA NUMER 3: Zastąpiłem “Palestynę” Sacco innym jego komiksem. “Strefa Gazy. Przypisy” jest świeższa i zrobiła na mnie kolosalne wrażenie.

AKTUALIZACJA NUMER 4: Z powodu wyczerpania nakładu wyleciało “Black Hole”, które zastąpiło zbiorcze “Na szybko spisane”

 

Będziesz smażyć się w PiekleBędziesz smażyć się w Piekle

Mocne uderzenie od legendy polskiego komiksu – Krzysztofa “Prosiaka” Owedyka. Grubaśny album pełen pełnokrwistych postaci, muzycznych nawiązań i przede wszystkim emocji. Bohaterowie tej opowieści wydają się ludźmi z krwi i kości. Część z nich naprawdę polubicie, jednego znienawidzicie. Uśmiejecie się, wzruszycie i po prostu zaangażujecie się w ich losy. To prosta historia o pasji i poświęcenia dla niej oraz dorastaniu do odpowiedzialności, nakreślona tak barwnie, że wciąga bez reszty.. Piękna rzecz napisana z niezwykłą, twórczą energią. A córeczka głównego bohatera to jedno z najbardziej uroczych stworzeń w historii.

 

Codzienna walka

codzienna walka

Nie jest komiks, który wali po głowie od pierwszych stron. On podchodzi do czytelnika powoli i subtelnie, pomalutku go rozmiękczając. A kiedy ten zorientuje się, to już jest za późno, bo wpadł na dobre. Mało jest tak banalnych stwierdzeń, jak to o pokazywaniu “prawdziwego życia”, ale tutaj pasuje ono idealnie. Postaci i problemy przedstawione w komiksie są prawdziwe aż do bólu. I to jest właśnie piękne, bo Larcenet w żaden sposób nie próbuje nam słodzić, dawkując swojemu bohaterowi zarówno dobre i bolesne chwile (tych trochę więcej). To historia o człowieku, który boi się życia i jakichkolwiek zmian. Potem nadal się tego wszystkie boi, ale powoli zaczyna akceptować fakt, że nie da się od nich uciec. I to jest piękne w tym komiksie – chwali siłę życia, ale nie w słodki i naiwny sposób. Zamiast tego pokazuje, że zawsze będzie ciężko, ale tylko od nas zależy, czy się poddamy, czy będziemy próbowali temu życiu sprostać. Może brzmi, jak banał, ale jeśli mogą być one tak mądrze i pięknie podane, to ja poproszę ich więcej. Cudowne dzieło.

Czary Zjary

czary zjary

Ten komiks jest zryty i widać to od samego początku. Opowieść o czarownicy Megg, kocie Moggu i Sowie, którzy spędzają swoje dni na ćpaniu i użalaniu się nad sobą, często przekracza granice jakiekolwiek dobrego smaku. Pełno tu humoru najniższego lotu, a sami bohaterowie to pokraki niepotrafiące wyrwać się z bezkresu marazmu, jakim jest ich życie. Cały geniusz tego komiksu polega jednak na tym, jak niepostrzeżenie zmieniają się nasze emocje w czasie lektury. Początkowo reakcją jest głupi rechot “he he, jakie to jest poryte”, ale stopniowo zaczynamy łapać dół i końcówka zostawia nas w niezbyt radosnym stanie. To taki komiksowy odpowiednik głupawki na kacu – niby się śmiejesz, ale tak naprawdę jest Ci po prostu bardzo źle. Specyficzna pozycja, która nie podejdzie każdemu, ale niejeden na pewno go pokocha całym swoim patolskim sercem. Zwłaszcza jeśli sam ma znajomych, którzy “trochę przesadzili z tematem”. Pełna recenzja komiksu tutaj.

Kot Rabina Kot Rabina

Historia opowiadana przez Sfara po prostu urzeka. Co ciekawego można opowiedzieć o kocie należącym do ortodoksyjnego, ale pociesznego rabina? Okazuje się, że bardzo dużo, jeśli połączy się pierwszorzędny humor z dyskusją na temat hebrajskiej tradycji. Przemądrzały kot poddaje w wątpliwości podstawowe zasady religijnych Żydów w sposób błyskotliwie zabawny, ale jednocześnie z imponującą znajomością materiału źródłowego. Sfar nie popada w gówniarską kpinę, co jest częstym problemem religijnych satyr. Kompletnie rozbraja także jego kreska, niezbyt skomplikowana i idealnie pasująca do klimatu całości. Tytułowy kot jest często narysowany tak, że nie da się powstrzymać uśmiechu. Trzeba tylko pamiętać, że “Kota Rabina” warto sobie dawkować, bo duża ilość tekstu i mała ilość faktycznej akcji mogą po jakimś czasie znużyć.

kroniki jerozolimskie

Kroniki Jerozolimskie – Guy Delisle to jedna z największych gwiazd komiksowego reportażu, co jest o tyle zabawne, że zaczął zajmować się nim jakby przy okazji. W końcu do stolicy Korei Północnej trafił jako animator, a do Birmy w towarzystwie żony pracującej dla Lekarzy Bez Granic. Jest to o tyle istotne, że dzięki temu Delisle patrzy na te miejsca z perspektywy codziennego życia, co pozwala mu nabrać odpowiedniego dystansu. I podobnie ma się sprawa z jego relacją z pobytu w Jerozolimie. Tak jak w poprzednich komiksach Kanadyjczyka, urzeka tutaj jego niezwykły dar obserwacji i bardzo duże poczucie humoru. Dzięki tym dwóm cechom potrafi wyciągać ciekawe wnioski z pozornie nieznaczących szczegółów i pisać w lekki sposób o najważniejszych sprawach. To urodzony gawędziarz, którego dar opowiadania sprawia, że do jego komiksów wraca się z przyjemnością wielokrotnie, nigdy nie czując znużenia. Wywiad z autorem tutaj

Na szybko spisane 1980-2010

na szybko spisanePowstająca przez dziesięć lat trylogia autorstwa Michała Śledzińskiego, w końcu doczekała się zwieńczenia. Jako całość “Na szybko spisane” okazuje się bardzo słodko-gorzką historią o pierwszych trzech dekadach życia zdolnego, ale wiodącego dość przeciętne życie bohatera. Udająca autobiograficzną, fikcyjna opowieść jest fascynująca w dwojaki sposób. Z jednej strony to świetny portret pokolenia urodzonego na początku lat osiemdziesiątych i następnych lat widzianych z perspektywy jego przedstawicieli. Z drugiej zaś strony, komiks Śledzia sprawdza się bardzo dobrze także jako stworzone z wielką czułością “okruchy życia”. Czuć, że autor musiał włożyć w opisywanie przygód swojego bohatera bardzo dużo ciepła i empatii. To ostatecznie historia o tym, że w życiu każdy miewa swoje wzloty i upadki, ale trzeba robić swoje i iść twardo przed siebie. A także o tym, że nawet najbardziej zwyczajne życiorysy mogą stanowić kanwę dla wspaniałych opowieści.  Mój wywiad z Śledziem o tym komiksie tutaj

Maus Maus

Z całą pewnością jeden z najważniejszych komiksów w historii i pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce w pełni zrozumieć potencjał leżący w tym medium. Dzieło Arta Spiegelmana to nie tylko druzgocąca opowieść o Holocauście i jego niemożliwym do wyzbycia piętnie. To także wnikliwa analiza trudnych relacji ojciec-syn oraz rozprawa o moralności powstawania dzieła opartego na prawdziwych zdarzeniach.  Nagrodzony Pulitzerem komiks po trzydziestu latach od swojej premiery, nie stracił nic ze swojego znaczenia i nadal pozostaje tytułem wzbudzającym gorące dyskusje. Do pełnego tekstu o Mausie zapraszam tutaj

Persepolis

perspepolis

To chyba najbardziej znany komiks i jedna z najlepszych opowieści o życiu na Bliskim Wschodzie, dodatkowo rozsławiona popularną swego czasu animacją. Marjane Satrapi opisuje swoje dorastanie w Iranie oraz studia w Europie aż do momentu  pełnego ukształtowania się jej jako  świadomej kobiety. W hipnotyzujący sposób opisuje pełen absurdów i niebezpieczeństw kraj, który właściwie z dnia na dzień wpadł w sidła radykalnego Islamu. Na początku z perspektywy dziewczynki nierozumiejącej dlaczego jej rodzice muszą się ukrywać ze swoimi prawdziwymi poglądami, a potem już jako dojrzała osobowość nietolerująca tłamszenia wolności. Satrapi posiada niesamowity dar opowiadania i żonglowania różnymi tonami, od bardzo poważnego po komiczny. Prawdziwa klasyka komiksu i doskonała relacja ze świata, który wcale nie leży aż tak daleko.

Odległa dzielnica

Odległa dzielnica

Mogłoby się wydawać, że temat przeniesienia się dorosłego człowieka w czasy dzieciństwa to temat do bólu oklepany i nie mający do zaoferowania nic ciekawego. Jednak okazuje się, że w rękach utalentowanego autora nadal można go wykorzystać do stworzenia wyśmienitej historii. Nakahara Hiroshi wsiada do niewłaściwego pociągu i ląduje w miasteczku, w którym spędził swoje dzieciństwo. Wykorzystuje to do wizyty na grobie matki i przez dziwny wypadek budzi się jako czternastolatek. To pozwoli mu od nowa spojrzeć na swoje dojrzewanie oraz spróbować zrozumieć, czemu jego ojciec postanowił opuścić rodzinę. “Odległa dzielnica” zachwyca subtelnie budowaną obyczajową historią o godzeniu się z losem i niemożnością uniknięcia goryczy życia. Początkowo niemrawa, ale pod koniec dająca wrażenie obcowania z ludźmi z krwi i kości. Bardzo poruszająca i świetnie narysowana manga.

Strażnicy strażnicy

Trudno napisać coś nowego o komiksie, który powszechnie uznawany jest za jedno z najdoskonalszych dzieł w historii tego medium. Alan Moore dokonał dekonstrukcji historii o superbohaterach i napisał historię, która jest głęboka i kompleksowa na tylu poziomach, że to aż przerażające. Opowieść o poszukiwaniu zabójcy byłych bohaterów to tak naprawdę tylko pretekst do o wiele poważniejszych rozważań na temat funkcjonowania społeczeństwa, miejsca na istoty wyższe i samego sensu opowiadania historii. To dzieło tak naszpikowane niuansami, że nawet po kilkukrotnej lekturze ciągle można znaleźć w nim coś nowego. Oczywiście sama fabuła też wciąga jak bagno, a zakończenie jest jednym z najbardziej zaskakujących i niejednoznacznie moralnych finałów w całej historii – nie tylko komiksu.

Strefa Gazy. Przypisy

Strefa Gazy. Przypisy

Dziwna sprawa z tym komiksem. Jak dla mnie dzieło wybitne i ważne, a przeszło u nas prawie bez echa. Może to kwestia zwodniczego tytuły, który mógł sprawić, że dużo osób uznało to za odrzuty z “Palestyny”? Właściwie skąd taki tytuł? Sacco bierze na swój warsztat zdarzenie tragiczne, ale ginące w ciągu tragedii, jakim jest konflikt między Izraelem a Palestyną. Zdarzenie na tyle nieistotne z perspektywy wojny, że znajdujące sobie miejsce tylko na przypisach artykułów historycznych. Autor przepytuje dziesiątki osób, które wspominają mu o mordach w miasteczku Rafah z roku 1956. Nie szczędzi szczegółów, ale dość szybo zauważa, że relacje w wielu miejscach są niespójne. To drugie, bardzo ważne, dno tego komiksu. To swego rodzaju esej o niebezpieczeństwach jakie niesie ze sobą ufanie pamięci jako źródłu historycznemu. Podziw budzą też wyśmienite rysunki Sacco, które czasami obezwładniają jednoczesnym rozmachem i szczegółowością. Wielka, nie tylko rozmiarowo rzecz, która zasługuje na o wiele większą uwagę niż do tej pory.

Totalnie nie nostalgia

Totalnie nie nostalgia

Bardzo ważny i przejmujący album, który na stałe odbije ślad na polskim komiksie. Autorka rozprawia się w nim ze swoim nieszczęśliwym dzieciństwem przypadającym na okres głębokiego PRL-u, w bezkompromisowy sposób rozdrapując rany znane z niejednego polskiego domu. Świetnej warstwie narracyjnej towarzyszą rewelacyjne rysunki Jacka Frąsia, dzięki którym opowieść skrzy od całej gamy emocji. To album na światowym poziomie, który spokojnie może się równać z największymi klasykami autobiograficznych powieści graficznych. Więcej o komiksie pisałem tutaj.

The Best of Wilqu 

The Best of Wilqu

Wilqu to jeden z największych fenomenów w polskim komiksie i jeden z nielicznych jego przedstawicieli, którzy zdobyli szerszą rozpoznawalność w Polsce. Zilustrowane prostą, karykaturalną kreską i pełne wulgaryzmów historie braci Minkiewiczów to prawdziwa kopalnia kultowych tekstów i niezwykle celnych uwag społecznych. Jego wielka popularność wynika między innymi z tego, że wiecznie sfrustrowany Wilqu spotyka się chyba ze wszystkimi możliwymi przeszkodami znanymi każdemu mieszkańcowi naszego kraju. Otoczony przez imbecyli i pijaków, sam będący bucem uosabia nasz kochany narodowy wkurw. A poza tym, to po prostu przezabawny komiks, który swoją bezpośredniością rozkłada na łopatki.

Wieczna Wojna

wieczna wojna

Coś dla fanów science-fiction w starym, ambitnym stylu. Adaptacja powieści o tym samym tytule to pacyfistyczny manifest ukazujący bezsens wojny wynikającej z braku wzajemnego zrozumienia biorących w niej udział stron. Cały tysiącletni konflikt z obcą cywilizacją obserwujemy z perspektywy szeregowego Mandelli, który bierze w nim udział mimo swojego pacyfistycznego nastawienia. Cała fantastyczna otoczka to tylko pretekst do ukazania bezdusznych mechanizmów wojskowych instytucji, które obdzierają człowieka z wszystkiego, co czyni go jednostką. Mroczna i ponura, choć niepozbawiona cieplejszych akcentów, jest jednym z najlepszych antywojennych manifestów, jakich doczekała się kultura popularna.

Zdarzenie 1908

Zdarzenie 1908Jacek Świdziński to jeden z najbardziej zaskakujących polskich autorów ostatnich lat, a omawiany komiks to prawdziwa perła. Za pomocą swojej prostej, ale w pełni przemyślanej kreski opowiada o wyprawie na Syberię, której ostatnim skutkiem będzie tytułowe zdarzenie w Tungusce. Już sam skład drużyny, w której wchodzą między innymi Rasputin i Feliks Dzierżyński świadczy o niesamowitym humorze twórcy. Ale to dopiero początek. Świdziński to niesamowity szyderca, który wyśmiewa zarówno ograne wątki kulturowe, jak i zwykłe ludzkie wady. Trudno w zwykłym opisie oddać w pełni klimat jego komiksów – to trzeba sprawdzić samemu. Niech nie zwiedzie Was pozorna prostota tej historii – będziecie do niej wracali niejednokrotnie i za każdym razem będzie to tak samo świeże i zaskakujące przeżycie. Moją rozmowę z autorem można przeczytać tutaj

                               Ławka rezerwowych

250px-Blackholecover

Black Hole – Opowieść obyczajowa z elementami horroru, która zabiera w nas w jedno z najbardziej przerażających miejsc, czyli do świata dorastających nastolatków i ich budzącej się seksualności. Prawie wszyscy tam byliśmy i raczej nikt nie miałby ochoty tam wrócić. W tworzonym przez dekadę dziele, Charles Burns opowiada historie kilku nastolatków żyjących w latach siedemdziesiątych. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego gdyby nie fakt, że krąży wśród nich dziwna choroba deformująca ich ciała, ale dotykająca tylko tych uprawiających seks. W ten sposób tworzy świat będący metaforą koszmaru jakim jest dorastanie i samotność związana z porzucaniem niewinności. Burns doskonale oddaje charakter nastoletnich postaci, w których dorosły odnajdzie coś ze swoich wspomnień, ale też nie będzie w stanie ich już w pełni zrozumieć. Wszystko to podkreśla niesamowicie dokładna i wymagająca cierpliwości świętego kreska. Rysunki w “Black Hole”, mimo że utrzymane w dobrym smaku, potrafią zszokować mocniej niż niejedne, pozornie mocniejsze wymysły. To lektura traumatyczna, ale z pewnością warta poświęconego jej czasu.

powrot mrocznego rycerza

Powrót Mrocznego Rycerza – Miało nie być DC, ale to wyjątek wymykający się spod kategorii opowieści z tego uniwersum. Miller stworzył komiks, który na zawsze odmienił sposób, w jaki patrzymy na postać Batmana i zapoczątkował nurt poważniejszego spojrzenia na tematykę trykociarzy. Mimo prawie trzydziestu lat na karku, opowieść o starzejącym się Batmanie, który postanawia wrócić na ulice Gotham, nadal jest zaskakująco świeża. To dzięki drapieżności Millera, którą widać zarówno w scenariuszu, jak i charakterystycznej kresce. Jeśli chcesz poczytać komiks o Batmanie, który zmienił zasady gry dla całego medium, to sięgaj śmiało.

saga

Saga  –  Jeśli poszukujecie komiksu, który zabierze Was w podróż w nieznane to szczerze polecam tę serię – ma w sobie wszystko czego oczekuję od porządnego bajkowego science-fiction. Czytanie Sagi jest poznawaniem intrygującego, nowego świata, który z każdą stroną odkrywa przed czytelnikiem swoje nowe aspekty. Vaughn popisuje się nieograniczoną wyobraźnią, umiejętnie łącząc elementy różnych gatunków i tworząc swoje unikalne uniwersum. Saga to Gwiezdne Wojny komiksu, z tą różnicą, że nie jest tak infantylna. Pełno tu przemocy, seksu i brudnej polityki, które ciekawie kontrastują z baśniowością świata przedstawionego. Do tego dochodzą pełnokrwiste postacie i świetnie rozpisane dialogi. Prawdziwa przygoda, która na szczęście trwać będzie jeszcze długo.

skalp komiks

Skalp – Historia miotanego nienawiścią Indianina, który po piętnastu latach wraca z tajną misją FBI do swojego rezerwatu, jest jednym z najlepszych mainstreamowych komiksów, jakie czytałem w tym roku. Na początku trochę raził mnie męsko-męski klimat i trochę prostolinijny bohater, ale już po kilkudziesięciu stronach wsiąkłem na dobre. Oprócz pełnej przemocy, dynamicznej akcji mamy tutaj też naprawdę dużo ciekawej, pozbawionej politycznej poprawności panoramy społecznej. Aaron bezkompromisowo pokazuje syf i patologię, w której znajdują się mieszkający w rezerwatach Indianie, wskazując na problemy samego systemu, ale też nie wybielając samych zainteresowanych. Bardzo ciekawym zabiegiem jest następujące w pewnym momencie odejście od narracji skupionej wokół głównego bohatera i poświęcenie uwagi bohaterom drugoplanowych. W ten sposób pozornie prosta historia zaczyna nabierać ciekawej głębi i staje się wielowymiarowa.

 

liga

Liga niezwykłych dżentelmenów – Alan Moore jest prawdziwym mistrzem komiksowego postmodernizmu i inteligentnej zabawy z konwencją. Jego wiedza na temat wytworów kultury wydaje się wręcz nieskończona, a on sam chętnie z niej korzysta mieszając wszelkie tropy i motywy. I chyba nigdzie nie widać tego lepiej niż w historii drużyny, w skład której wchodzą Willhemina Murray, Alan Quatermain, Mr. Hyde i Niewidzialny Człowiek. To jedna wielka zabawa angielską literaturą, w której ważniejsze od samej fabuły jest tropienie niezliczonej ilości nawiązań i poukrywanych smaczków. Niezwykle brytyjska rzecz wymykająca się gatunkowym schematom.

munch

Munch – To chyba najdziwniejszy z moich wyborów, ale mam dla niego świetne uzasadnienie. Ten komiks znalazł się na liście nie z powodu mojego uznania, ale faktu, że to chyba jedyny album, który szczerze zachwycił moją mamę. Na nic wcześniejsze próby zainteresowania komiksem – dopiero biografia autora “Krzyku” zrobiła na niej naprawdę pozytywne wrażenie. Trudno mi to zrozumieć, ale skoro zadziałało raz, to może znajdą się inni fani takiego komiksu. Na pewno warto, choćby dla imponującej warstwy graficznej, która jest efektem tytanicznych rozmiarów pracy.

palestyna

Palestyna – Kolejna reportaż na liście, ale tym razem napisany przez zawodowca. W dobrym i złym tego słowa znaczeniu. Sacco potrafi świetnie słuchać swoich rozmówców i wyciągać od nich opowieści, które doskonale opisują sytuację w Palestynie w latach dziewięćdziesiątych. To metodyczna praca, która wymagała dużego poświęcenia, ale przyniosła też doskonałe efekty. Czasami czuć, że dla autora najważniejsza jest opisanie historii, a ludzkie dramaty schodzą na drugi tor. Jednak Sacco chętnie poświęca też miejsce swoim osobistym przeżyciom i kontaktom z miejscowymi, a wtedy ujawnia się jego bardziej wrażliwa natura. Ten kontrast między człowiekiem a profesjonalistą dodaje ciekawego charakteru już i tak świetnej relacji z jednego z najdziwniejszych konfliktów na świecie.

 

Powyższy ten wpisuje się w kategorię “artykułów specjalnych”. Jeśli Ci się podobał i chcesz takich więcej, to możesz w tym pomóc wspierając mnie na moim profilu na Patronite.