“Baskets” to dowód na to, że nawet z najbardziej absurdalnej historii da się zrobić poruszający dramat. Dołująca opowieść o klaunie nieudaczniku kryje w sobie niejedną niespodziankę.

Czy kultura wynalazła coś smutniejszego od postaci klauna? Niby mają nas bawić, ale chyba każdy rozsądny człowiek widzi w nich głównie coś dołującego. Trudno dokładnie to nazwać, ale większość z nas ma wrażenie, że za makijażem skrywają cały ból i ciężar świata. Jednak jeszcze nigdy nie spotkaliście tak przygnębiającego klauna jak Chip Baskets. Jego pokręcone życie daje mu do tego tyle powodów, że trudno wskazać ten najważniejszy. Po pierwsze, jego największym marzeniem było zostać artystą z prawdziwego zdarzenia. Wyjechał w tym celu do najlepszej na świecie szkoły dla klaunów mieszczącej się w Paryżu. Jednak brak znajomości języka zmusił go do powrotu do rodzinnego miasteczka i rozpoczęcia słabo płatnej, upokarzającej pracy na rodeo. Przywiózł ze sobą kobietę, która zgodziła się wyjść dla niego tylko dla zielonej karty i zupełnie go ignoruje. Chip ma także brata bliźniaka o imieniu Dale, który radzi sobie w życiu o wiele lepiej od niego. Jakby tego było mało, ich nadopiekuńcza matka ma jeszcze inną parę bliźniąt, czarnoskórych DJ-ów będących jej ulubionymi dziećmi.

baskets 3

Zaraz, pisałem wcześniej o smutku, a potem opisałem jakąś abstrakcyjną i groteskową fabułę brzmiącą jak wyjęta z taniego sitcomu, więc o co chodzi? W tym właśnie tkwi cały geniusz i wyjątkowość twórców “Baskets”. Przedstawiają nam historię o przerysowanych postaciach oderwanych od rzeczywistości, ale jednocześnie sprawiają, że naprawdę przejmujemy się ich losami i przykrościami, które ich spotkają. Trzeba przyznać, że tymi ostatnimi los obdarza ich hojnie. Każda z postaci to chodzący przykład smutku i nieszczęścia, który wydaje się nieuleczalny. Bohaterowie “Baskets” są samotni, pomiatani przez otoczenie i zagubieni, a ich marzenia są wgniatane w ziemię. Jednocześnie serial oferuje sporo przedniego, smutnego humoru oraz potrafi w tym całym bagnie znaleźć też odrobinę ciepła i ludzkiej przyzwoitości. Stało się to możliwe dzięki rewelacyjnej obsadzie aktorskiej, która jest kolejnym dziwnym elementem w tej już i tak specyficznej produkcji.

baskets

W rolę głównego bohatera i jego brata wciela się, kojarzony głównie z głupawymi komediami, Zach Galifianakis. Dość zabawne wydaje się w takim razie to, że rola klauna jest jedną z najpoważniejszych w jego życiu. Wcielenie się w postać zanurzonego w depresji, wiecznie sfrustrowanego nieudacznika wychodzi mu wyjątkowo naturalnie. Wystarczy popatrzeć na niego przez kilka sekund, by poczuć cały jego smutek. Pamiętajmy, że występuje tu w podwójnej roli i jako pewny siebie, niesympatyczny Dale wypada równie dobrze. Naprawdę czuć, że to dwóch zupełnie różnych od siebie facetów. Jednak największą aktorską rewelacją “Baskets” jest matka bliźniaków, w którą wciela się Louie Anderson (ten od “Świata według Ludwiczka”). Jak bardzo dziwnie to by nie brzmiało – rola sześćdziesięcioletniej, znużonej kobiety w jego wykonaniu zamienia się w kreację wybitną. To po prostu trzeba zobaczyć, trudno sobie inaczej wyobrazić, że Anderson sprawia wrażenie, jakby urodził się do zagrania Christine Baskets.

Baskets -- Pictured: Louie Anderson as Christine Baskets. CR: Frank Ockenfels/FX

Zdaję sobie sprawę, że czytając powyższe akapity trudno uwierzyć w powagę tego serialu. Jednak w tym tkwi jego unikatowość i wspaniałość – wszystko w nim jest tak umiejętnie wyważone, że całość po prostu świetnie działa. Jest tu miejsce na śmiech, smutek i wiele innych emocji. Jednak nie spodziewajcie się wesołej komedii, bo w ogólnym rozrachunku “Baskets” to bardzo gorzki serial, w którym bohaterowie ponoszą wiele klęsk i nie wynoszą z nich żadnych nauk. Jedynym morałem, jaki można wyciągnąć z beznadziejnych starań Chipa i jego bliskich jest to, że nie zważając na przeciwności losu, w życiu po prostu trzeba robić swoje.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>