Tegoroczny kinowy marzec jest o jeden tydzień krótszy z powodu wypadającego na jego koniec Wielkanocy, a i gorących premier nie ma tak wiele, jak w lutym. Jednak nie przeszkadza mu to w byciu całkiem ciekawym miesiącem dla filmojadów.

2 marca

lady bird

Lady Bird – ostatnia z oscarowych nominacji za najlepszy film, która nie miała jeszcze polskiej premiery. Pokochana przez krytyków i widzów na całym świecie historia o dorastaniu nastolatki mierzącej się z własną wrażliwością i nadopiekuńczą matką. Dla wielu jest to ostateczne podsumowanie lubianego w Sundance nurtu zapoczątkowanego przez “Powrót do Garden State”. Chwalony jest za kojące ciepło, piękne zdjęcia i bardzo dobrą grę aktorską. Debiut reżyserski aktorki i scenarzystki Grety Gerwig, która zapowiada się na kolejną wielką gwiazdę amerykańskiego kina.

ja tonya

Jestem najlepsza, ja Tonya – biografia Tonyi Harding, największej skandalistki w historii zawodowego łyżwiarstwa figurowego. Rewelacyjny start kariery, a potem skandal zakończony odebraniem jej tytuły mistrzyni Stanów Zjednoczonych. Wszyscy zwracają uwagę na rewelacyjną kreację Margot Robbie, ale dużo mówi się także o przewrotnej i nieoczywistej wymowie filmu, który stanowi świetną krytykę typowego “american dream”. Zapowiada się soczysty temat podany z pazurem i dużą pomysłowością.

red sparrow

Czerwona jaskółka – ekranizacja szpiegowskiej powieści Jasona Mathewsa z Jennifer Lawrence w roli głównej. Młoda Rosjanka od młodego szkolona jest na zabójczynie zajmującą się wydobywaniem informacji od wrogów ojczyzny. Jednak zaczynają się w niej budzić oznaki buntu. Recenzje ze świata nie zachwycają, ale ja osobiście bardzo lubię ten specyficzny gatunek oraz cenię sobie Lawrence, więc z pewnością wybiorę się do kina. Osoby niezbyt przekonany do takich opowieści mogą sobie spokojnie odpuścić.

15 i 16 marca

Pitbull-ostatni-pies-1180x789

Pitbull: ostatni pies – Władysław Pasikowski wraca do kina akcji i próbuje zatrzeć zniesmaczenie po ostatnich dwóch “Pitbullach” Partyka Vegi. Marcin Dorociński ponownie wciela się w  rolę Despero, a my liczymy, że oznacza to także powrót kina nie polegającego na tanim szokowaniu. Z Pasikowskim bywa różnie, ale trzeba mieć nadzieję, że tym razem podołał własnej legendzie i rzeczywiście stworzył mocne kino policyjne. Drugą opcją jest niezamierzona parodia własnego stylu. Już dla samej odpowiedzi na to pytanie warto będzie wybrać się do kina.

happy end

Happy End – jeden z największych moralizatorów współczesnego kina wraca, aby dać nam kolejną lekcję i sprawić, abyśmy poczuli się źle. Mowa tu oczywiście o najnowszym filmie Micheala Hanekego. Tym razem austriacki reżyser przygotował historię o kilku dniach z życia zamożnej rodziny, w czasie których pozorne szczęście zostanie zniszczone za sprawą długo skrywanych sekretów. Podobno nie jest to szczytowa forma Hanekego, ale filmy takich nazwisk i tak należą do tych, których po prostu nie wypada ominąć. Wręcz idealna pozycja na czas raczkującej wiosny.

23 marca 

wieza-jasny-dzien

Wieża. Jasny dzień – jedno z największych objawień zeszłorocznego Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Pełnometrażowy debiut Jagody zrobił wielkie wrażenie za sprawa gęstego, eterycznego klimatu, bogatej symboliki i otwartej struktury. Według opinii zaufanych osób, to jeden z tych filmów, o których najlepiej wiedzieć jak najmniej przed seansem. Warto dać się zaskoczyć i zobaczyć, co potrafi zaoferować widzom młode pokolenie polskich reżyserów.

pacifi rim

Pacific Rim: Uprising – kontynuacja kultowego już filmu Guilermo del Toro, który niestety tym razem nie ma z produkcją niczego wspólnego. Wielkie roboty walczące z jeszcze większymi potworami wracają, co zawsze jest powodem do radości. Jednak trailery każą obawiać się, że gdzieś zaginął specyficzny klimat stworzony przez meksykańskiego reżysera. Co nie zmienia faktu, że nadal możemy spodziewać się cholernie efektownej rozrywki będącej spełnieniem dziecięcych fantazji tworzonych w czasie zabawy figurkami na dywanie.