Już za niecały tydzień, w sobotę 13 lutego, odbędzie się kolejna edycja festiwalu Złote Kurczaki. Organizatorzy zgodzili się udzielić mi krótkiego wywiadu na swoim katamaranie. W czasie tej rozmowy uchylili rąbka tajemnic, którymi wypełnione jest polskie podziemie komiksowe.

Gdy dwa lata temu pojawiła się informacja o pierwszej edycji Złotych Kurczaków, wiele osób uznało, że to żart z Waszej strony. Spodziewaliście się wtedy, że impreza tak się przyjmie?

Do dzisiaj nie rozumiemy skąd były te powątpiewania i podejrzenia, że to kolejny żart z naszej strony. Na pewno wiedzieliśmy, że musimy rozbujać coś we Wrocławiu. Zjeździliśmy większość festiwali komiksowych w Polsce i doszliśmy do wniosku, że możemy zorganizować taką imprezę jaką sami byśmy chcieli i ugościli spoconych komiksowych nerdów po wrocławsku, czyli na bogato. Przy drugiej imprezie okazało się, że ludzie nadal nie dowierzali do końca, że to naprawdę robimy. Jak zapowiedzieliśmy, że trzecia edycja stoi pod znakiem zapytania, bo Bazgrollowa ekipa się rozpadła, to nagle ludzie się obudzili i zaczęły się komentarze. Usłyszeliśmy, że taki jeden dzień w roku, kiedy świętujemy komiks niezależny i doceniamy trud wydawania komiksów w głębokim podziemiu, jest bardzo fajny.

No właśnie, komiks niezależny, czyli zupełna nisza w niszy. Co Was podkusiło by zajmować się nią na taką skalę?

Od początku działalności Bazgrolle, a wcześniej jeszcze jako HandMade stawialiśmy na niezależność i robienie wszystkiego samemu od początku do końca. To spaczone podejście *Fila do ogarniania wszystkiego w duchu D.I.Y. spowodowało, że jakoś bardziej docenialiśmy tych wszystkich ludzi w podziemiu, którzy samemu piszą, rysują, składają i drukują komiksy w pobliskim punkcie ksero, a potem siedzą za stolikiem na konwencie komiksowym i sprzedają te kilkadziesiąt sztuk całkowicie wbrew zdrowemu rozsądkowi. Robiąc to z jakiejś niezrozumiałej i irracjonalnej potrzeby stworzenia komiksu. Dlatego postanowiliśmy zorganizować Złoto-Kurczakową Imprezę właśnie dla nich i powiedzieć im – nie poddawajcie się, nie porzucajcie swoich przepoconych swetrów – ktoś was czyta. A z drugiej strony spróbować dać im jakąś szanse trafienia do szerszej grupy odbiorców, bo okazuje się, że czasem jakiś zabłąkany czytelnik mang, albo amerykańskich superherosów weźmie do ręki takiego zina i zwariuje.

czikensy

Jak już jesteśmy przy historii, to czy mógłbyś trochę przybliżyć jak wyglądały początki Waszej współpracy? Czy zawsze byliście nierozłącznym teamem?

Jeżeli idzie o daty to idzie nam to fatalnie, ale cała przygoda zaczęła się jakoś w 2010 albo 2009 roku. *Fil, stary wyga i weteran sceny komiksowej, gwiazdor rapu i ogólnie lokalny celebryta miał jakiś kryzys komiksowej wiary i chyba też kryzys finansowy. Dlatego zorganizował warsztaty u siebie na chacie. Z zapisanych kilkunastu ludzi wytrwało nas po pół roku chyba tylko 2-3. To był koszmar – za każdy źle narysowany kciuk 20 pompek kary, za pyskowanie do księcia Fila – strzał z liścia. Po roku zostało tylko dwóch desperatów, Wielebny Pałka  aka Łukaszek i XNDR. Jak się później okazało XNDR, tak jak i Fil, zaczynał swoja przygodę z komiksem w legendarnym już magazynie “Produkt”. Z tą różnicą, że Fil odniósł spektakularny sukces i zdobył rzeszę fanek, a XNDR porzucił na wiele lat swoje komiksowe marzenie o sławie. Fil wymyślił nam pracę dyplomową, którą było narysowanie zina komiksowego i zadzwonił do swojego starego komiksowego doppelgengera Termosa. Poprosił go o pomoc i dorzucenie kilku stron, żeby pokazać żółtodziobom jak to się robi na południu. Tak wydaliśmy nasz pierwszy wspólny projekt – “HANDMADE #1”. Pojechaliśmy z nim na Komiksową Warszawę sprzedawać go z plecaka pod pałacem (był to 2011, więc KW była jeszcze w Pałacu). Potem się to wszystko rozkręciło i poleciały takie hity jak “Handjoby (1-3)”, “Blowjob”, megahit “Spoceni” itd. Po pożarze w naszym HQ przenieśliśmy bazę operacyjna na melinę XNDR’a i tak powstało wydawnictwo Bazgrolle. Niestety niedługo po tym Łukaszek postanowił porzucić komiksy raz na zawsze – nie przyniosły mu one wystarczająco dużo tysięcy dolarów, a przynajmniej nie tyle ile oczekiwał. Tym czynem bardzo zasmucił swojego senseja *Fila. Musieliśmy ruszyć wtedy z castingiem na nowego członka Bazgrollowego kru. Po długich sporach padło na niejakiego Roberta “Robura” Sienickiego, który jak się później dowiedzieliśmy, wcześniej rysował już jakieś komiksy. W takim składzie ciskaliśmy kolejne tytuły w podziemiu, współpracując z młodymi gniewnymi sceny niezależnej takimi jak wujek Termos i  Ojciec Rene. Zjeździliśmy trochę konwentów i poznaliśmy bardzo dużo miłych, młodych ludzi zajmujących się komiksem. Pewnego grudniowego wieczoru *Fil wpadł do XNDR’a z butelką alkoholu (klasyczne spóźnione urodziny) oznajmiając, że miał sen, w którym to my zorganizowaliśmy najlepszy konwent komiksowy na świecie, większy nisz ten w San Diego i e musimy ten sen urzeczywistnić. Cytuję: “ANDRZEJU!! MUSIMY TO ZROBIĆ!” XNDR, na ogół głos rozsądku w Bazgrollowej ekipie, nie zareagował na czas (opóźnienie reakcji związane z alkoholem zrobiło swoje) i zamiast powiedzieć: “Zorganizować konwent dla głębokiego podziemia komiksowego we dwóch, w miesiąc, i to za swoje pieniądze? To najgłupszy pomysł na świecie!”, wyrzucił z ust coś w stylu: “Filu… to zajebisty pomysł! Zróbmy to!” I tak oto ruszyły pierwsze Złote Kurczaki. Chwila, jakie było pytanie, bo zapomniałem? A, czy nierozłączny team? Filu to ogólnie typ samotnika, ma w głowie swoją zupełnie inną narrację komiksową, więc raczej robi komiksy wyłącznie pod swoje pokrętne scenariusze. Robur ma milion projektów otwartych na raz i ciężko nadążyć, co teraz dokładnie robi, ale zdecydowanie jest najbardziej rzetelnym i regularnym rysownikiem, za co go podziwiamy. Natomiast XNDR to klasyk amator i samouk, ale za to uroczy i zabawny. Tak więc idealnie się uzupełniamy.

Naprawdę rozległa historia.  Czy przez te wszystkie lata udało Wam się zauważyć jakieś zmiany na scenie komiksu niezależnego? Nastąpił regres, progres, czy może jeszcze coś innego?

Nie będziemy na pewno tutaj szerzyć defetyzmu, ale jak wcześniej już pisaliśmy – ziny i komiks niezależny tak naprawdę oznaczają wolontariat i dopłacanie do tego ze swoich pieniędzy. Wydaje nam się, że liczba osób zainteresowanych takimi działaniami spada. Fajnie jak pojawiają się jacyś nowi zinowcy, ale mało kto zatrzymuje się na dłużej w tych klimatach i raczej szuka lepiej płatnej roboty. Albo w ogóle płatnej roboty. Na pewno bardzo pozytywną rzeczą jest to, że wielu osobom, które zaczynały w podziemiu udało się katapultować do tzw. mainstrimu i w ich sercach pozostaje miejsce dla zinów i komiksu niezależnego. Najsłabsze jest jednak u nas cały czas to, że nawet twórcy, którzy mają po kilkaset, czy kilka tysięcy lajków na FB i innych portalach społecznościowych, absolutnie nie odczuwają tego w sprzedaży swoich komiksów i jest mega sukces jak 10% tych pseudo fanów łaskawie wyda 5-10zł i kupi Zina. Z naszej strony, staramy się zrobić jak najwięcej, żeby przybliżyć ludziom komiks niezależny i chociaż ten jeden raz w roku zaprosić wszystkich do Wrocławia w ramach akcji “Przytul biednego komiksiarza i przy okazji kup komiks jak już tutaj jesteś!!”

cikensy 2

Tutaj chyba przyłapię Was na skromności, bo jednak macie wpływ na to, by zinowcy coś jednak ze swojej pasji mieli. Ustanowiliście nagrody pieniężne co u nas jest wielką rzadkością.

Skromność to nasze trzecie imię (drugie to oczywiście MACIEJ). A tak poważnie, po prostu chcieliśmy pomóc zinowcom, dać zwycięzcy jakiś hajs na przyszłe produkcje i chociaż odrobinę na pokrycie strat moralnych związanych z byciem komiksiarzem z podziemia. Oczywiście, pojawili się też i malkontenci, którzy sapali, że jak to tak – festiwal niezależnego komiksu, a my mamy sponsora… Że bezcześcimy ideały sierpnia… i takie sranie. Ale wiadomo, hejters gonna hejt.

Jednak chyba nie macie co narzekać na pozytywny odzew, na pewno więcej jest głosów pochwalnych. Ja osobiście już nie mogę się doczekać kurczakowego weekendu. Czym zaskoczy tegoroczna odsłona?

W tym roku przenosimy imprezę w zupełnie nową miejscówkę. Krzywy Komin był bardzo ,fajny ale jednak poza centrum i schowany gdzieś pośród kamieniczek Nadodrza. Nowa lokacja to Bar Bara w samym sercu rynku, jeszcze nie zniszczona przez komiksiarzy (w sumie to dzień wcześniej będzie Komiksofon, więc lokal jednak nasiąknie choć odrobinę klasycznym nerdem). Na przeciwko działa całkiem spoko gastronomia burgerowa, więc nie będzie trzeba tracić dużo czasu na posilanie się, a 100% uwagi przeznaczyć na chłonięcie kurczakowatego klimatu Pozazdrościliśmy trochę emefce i postanowiliśmy zaprosić Retrogralnie, żeby rozstawili się ze starymi konsolami, dzięki czemu będzie można zrelaksować się przy Doktorze Mario. Co do stricte komiksowych atrakcji – przez cały dzień będą odbywać się spotkania z największymi gwiazdami polskiego podziemia. Sypnę tylko paroma nazwiskami: Prosiak, Kowalczuk, Łazur, Termos (który będzie celebrował swój benefis – “50 lat na podziemnej scenie”), Dem. Do tego komiksowy kiermasz rękodzieła artystycznego i trzy premierowe wystawy pod jednym wspólnym tytułem: “3 Królowie Podziemia: Termos, Łazur, Ojciec Rene”. Oczywiście główną atrakcją będzie, jak co roku, Gala wręczenia Złotych Kurczaków, ale tutaj nie mogę nic więcej zdradzić. Zapraszamy już 13 lutego do Wrocławia, bo naprawdę warto!

czikensy 3

To na koniec jeszcze jedno tendencyjne pytanie. W jaki sposób namówić fana superhero by swoje pięćdziesiąt złotych przeznaczone na komiks z Avengersami wydał na niezależniaki?

To raczej kwestia osobista. Czy chcesz podążać za masą i być elementem planu budżetowego na dany kwartał w tabelce Disneja albo Warner Bros? A może chcesz spróbować czegoś bardzo mało znanego, o którym mało kto wie? Na pewno nie będziesz miał uczucia wstrętu, że każdy dres i gimbus czytał ten sam komiks co ty. Będziesz wtedy należał do bardzo elitarnej grupy spoconych nerdów jarających się czymś wyjątkowym. I pamiętaj – kupując niezależne komiksy i ziny dramatycznie zwiększasz szansę na pojawienie się w Twoim życiu jednorożca.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>