Fanatyk okazał się czymś więcej niż tylko adaptacją “beki z internetów”. To bardzo dobrze zrealizowany, w pełni autorski film, który stara się pokazać odrobinę więcej niż tylko serię komediowych gagów. 

Wydaje mi się, że pomysł stworzenia adaptacji pasty o fanatyku wędkarstwa początkowo był traktowany jako dość specyficzny żart. Przyznam szczerze, że sam do momentu mojego wywiadu z reżyserem nie do końca wiedziałem, co myśleć o tak specyficznym pomyśle. Jednak bardzo udana kampania crowdfundingowa i kolejne, coraz ciekawsze wieści z planu sprawiały, że projekt zaczął budzić naprawdę spore zainteresowanie. Wisienką na torcie okazała się współpraca z Showmax, która pozwoliła na dotarcie do dużego grona odbiorców. Część z nich mogła być niezadowolona, bo Michał Tylka wraz ze swoją ekipą zrobili coś więcej niż tylko przeniesienie “beki z internetów” na język filmu.

Fanatyk zaskakuje w kwestii wizualnejFanatyk razy 4

Zacznijmy jednak od wrażeń wizualno-estetycznych związanych z Fanatykiem, bo te dla wielu okazały się sporym zaskoczeniem. Jak na krótkometrażowy debiut, to film prezentuje się zaskakująco ładnie. Zarówno jakość zdjęć, ich kolorystyka czy praca kamery zdradzają profesjonalizm ekipy. Powtarzanie tego w kółko może wydać się nieuczciwe wobec twórców, ale uważam, że warto zachęcać w ten sposób wszystkich niechętnych – to nie jest “filmik z youtube’a” z większym budżetem, tylko normalna, niezależna produkcja filmowa. Aktorsko całość też wypada bardzo dobrze. Dużo w tym zasługi dobrze dobranej ekipy drugoplanowej – w Fanatyku przewija się sporo weteranów polskiego ekranu. Jednak największe wrażenie robi oczywiście Piotr Cyrwus jako postać tytułowa. Tą rolą udowadnia, że doskonale nadawałby się do patolskiej ekipy filmów Smarzowskiego. Podobnie warto pochwalić Michała Kubickiego wcielającego się w postać Anona – Jakuba. Choć czasami jego narracja może budzić zastrzeżenia, to wypadł bardzo dobrze.

Fanatyk i posiedzenie komisji

Czas na element, który okazał się dla wielu najbardziej kontrowersyjny, czyli uczynienie całej opowieści bardziej poważną. Dla mnie to decyzja bardzo dobra z kilku powodów. Po pierwsze, proste przeniesienie pasty na ekran byłoby raczej małym wyzwaniem dla samych twórców. Po drugie, ograniczałoby się to tylko do wcześniej już wspomnianej “beki z internetów”, a wiadomo, że oryginału nie da się pod tym względem przebić.  Jako próba pokazania dramatu bohatera Fanatyk nie kupił mnie do końca, bardziej doceniam go jako satyrę społeczną. Świetnie ukazana dziadowska mentalność ludzi, którzy zatrzymali się w latach dziewięćdziesiątych, a z drugiej strony nasz narrator – przedstawiciel internetowych “spierdolin”. To chyba pierwszy raz, kiedy polski film na poważnie podszedł do próby ukazania postaci typowego stulejarza. Dla wielu osób ze starszych pokoleń może być to niezrozumiałe, ale dla mnie to dość ciekawy aspekt środowiska, w którym poruszam się ja i moi rówieśnicy.  

Fanatyk to nie tylko tania beka

Fanatyk to świetna rola Cyrwusa

Fanatyk okazał się nad wyraz udanym projektem, który zdobywa coraz większy rozgłos. Sam fakt jego istnienia uważam zresztą za bardzo dobry zwiastun. To projekt, który pokazuje, że poza oficjalnym obiegiem funkcjonują u nas utalentowani twórcy mający samozaparcie i umiejętności do robienia naprawdę zaskakujących rzeczy. Obserwowanie drogi, jaką przeszedł ten dziwaczny pomysł, już samo w sobie jest czymś bardzo motywującym. Oby takich wariatów jak Michał Tylka znajdowało się coraz więcej.