Pozostajemy w temacie nagród filmowych, ale tym razem skupiamy się na naszym polskim podwórku. Niedawno rozdane zostały nagrody Polskiej Szkoły Filmowej zwane Orłami. Gala ponownie udowodniła, że z nagrodami w naszym kraju jest coś bardzo nie tak.

 

Polka Nie wiem czy zwierzałam Ci się kiedyś z mojej miłości do gal rozdania nagród filmowych. Oscary, Złote Globy, BAFTA – to takie moje guilty pleasure. Jestem w stanie kilka razy w roku zarwać nockę żeby pogapić się na wystrojonych ludzi i przede wszystkim wiedzieć jako pierwsza jakie są werdykty. Od stycznia do marca można załapać się na kilka mniej lub bardziej udanych uroczystości, m.in. nagrody Polskiej Akademii Filmowej. Śledziłeś w tym roku Orły?

Kajetan Przyznam się szczerze, że rzadko kiedy mam siłę na oglądanie takich gal na bieżąco. Nadrabiam potem skrótami i relacjami, ale w całości takie wydarzenia raczej mnie nudzą. W wypadku Orłów zrobiłem to z okazji tego, że internet zaczął wyśmiewać przaśność tej gali. Muszę przyznać, że sam czuję lekki niesmak. Niby wszyscy uczestnicy starają się stworzyć otoczkę istotnego wydarzenia, ale chyba nawet oni nie są do tego zbytnio przekonani.

Polka Niestety co roku jest to samo. Może tak to wygląda, jeśli do organizacji takiego wydarzenia nie zatrudnia się odpowiednich specjalistów. W Stanach reżyser gal to osobna profesja, u nas w tym roku scenariusz dla Orłów tworzyła Grażyna Torbicka. Żeby było jasne, Graża jest super, ale może niech pozostanie prowadzącą, w tej roli sprawdza się najlepiej. Poziom uroczystości to jedno. Poważne zastrzeżenia wzbudzają też nominacje.

graża

Kajetan Jak dla mnie były po prostu nudne, bo wiadomo było, że wszystko powygrywają “Bogowie”. To akurat cieszy, bo to naprawdę dobry film, choć nie uważam go za wybitne dzieło. Drugim najczęściej nominowanym był “Jack Strong”, który z kolei jest filmem uznanym chyba trochę nad wyrost. Najzabawniejsze były nominacje za muzykę. Już pomińmy fakt, że Lutosławski i Niemen raczej nie stworzyli swoich utworów myśląc o filmach, za które dostali nominacje. Wygrał “Sen o Warszawie”, co jest dowodem na to, że polska komisja myli pojęcie “muzyka filmowa” z “piosenka, która była w filmie”. Ale Ty pewnie miałaś na myśli nominację za główną rolę kobiecą.

Polka Nagroda dla Mai Ostaszewskiej, jako najlepszej aktorki pierwszoplanowej w “Jacku Strongu” rzeczywiście była niespodzianką. Sama Ostaszewska wyglądała na zaskoczoną i powiedziała, że nigdy nie myślała o swojej roli, jako pierwszoplanowej. Występu Kingi Preis w “Bogach” też nie można uznać za spektakularny, a jednak nominowano ją do nagrody. Chyba już bardziej na uznanie zasłużyła w kategorii drugoplanowej Anna Próchniak za rolę Kamy w “Miasto 44”. Ale chodzi mi też o to, o czym napisałeś – nominowanie zmarłych w imię… nie wiem czego. Uhonorowania ich pamięci? Myślę, że można było to zrobić w bardziej odpowiedni sposób na samej ceremonii. Nie tylko Lutosławski i Niemen należą do tego grona. Mowa również o całej grupie filmowców, którzy w trakcie Powstania Warszawskiego nakręcili przejmujący materiał, który został wykorzystany 70 lat później w filmie o tym samym tytule. Nie mam nic przeciwko upamiętnianiu tych twórców, ale niekoniecznie w takiej formie.

Kajetan Mnie zgniotła także wypowiedź reżysera “Bogów”, w której stwierdził, że on sam o historii Zbigniewa Religi dowiedział się ze scenariusza, bo wcześniej znał go tylko jako polityka. Ja rozumiem, że szczerość to piękna cecha, ale niektóre rzeczy naprawdę lepiej przemilczeć. Tak krytykujemy tę Orły, ale ze smutkiem muszę stwierdzić, że nie wyróżniają się one na tle innych polskich nagród. Świętej pamięci Złote Kaczki, muzyczne Fryderyki, czy żenujące wręcz Telekamery. Wydaje mi się, że tylko nagrody przyznawane na festiwalu w Gdyni mają jakąkolwiek wartość nobilitującą.

telekamery

Polka Niestety nie udało mi się znaleźć informacji ile osób bierze udział w głosowaniu SMS-owym w plebiscycie Telekamer. Wiem jednak, że oglądalność gali sięga ponad 6 milionów widzów. Dla porównania: Orły w tym roku obejrzało 773 261 widzów. Ludzie najwyraźniej nie interesują się filmami, których obejrzenie wymaga większego wysiłku intelektualnego lub fizycznego (jak wyjście do kina). Popularnością cieszą się twarze widziane w telewizorze. Ktoś w ogóle interesuje się jeszcze Fryderykami? Podobno przekładają się one na sprzedaż płyt, tak jak to było w przypadku Meli Koteluk. Mam jednak wrażenie, że lepszą robotę zrobiła dla niej np. promująca jej kawałki Trójka. Widząc tegoroczne nominacje w kategorii debiut można zobaczyć, że promuje się bardziej duże wytwórnie (Kayax, Warner i Sony), a nie młodych, odkrywczych wykonawców. A tych mamy mimo wszystko całkiem sporo w Polsce. No i ten nieszczęsny Rojek ; )

Kajetan Ja się zastanawiam, czy jakakolwiek tego typu nagroda obchodzi kogokolwiek. Tylko sami prowadzący robią z tego wielkie wydarzenie. Piękną groteską był występ Joe’go Cockera na Telekamerach. Pani Torbicka stwierdziła, że Joe przed koncertem wyznał, że od wielu lat marzył o występie na tej gali – widocznie tylko my niewdzięcznie się z niej wyśmiewamy. Co do niezależnych muzyków i ogólnie artystów, to istnieje dla mnie jedna nagroda, która daje im duże szanse, czyli paszport Polityki.

Polka No, ale w takim razie skąd ta oglądalność i liczba wysłanych smsów? Myślę, że takie Telekamery, wpisując się w model neo-telewizji cieszą się większym zainteresowaniem, bo widz ma wpływ na wybór. Albo przynajmniej złudzenie, że jego głos się liczy. Wybiera zwycięzcę i sam potem może coś wygrać. Czuje jakąkolwiek sprawczość. Czego w przypadku innych plebiscytów może mu brakować.

Kajetan No i ta duma przy kanapie, że udało się wytypować tego najważniejszego. Tylko, że oddanie głosu ludowi sprawia, że werdykt traci na jakimkolwiek prestiżu. Może jestem dziwny, ale porządna nagroda powinna mieć w sobie jakąś dawkę bucowatości i powagi, bo to jej dodaje znaczenia. A jak jest znaczenie to mogą się dać wokół niej ciekawe rzeczy, jak to na przykład było w przypadku Świetlickiego, który w zeszłym roku wypiął się na kapitułę przyznającą Nike. Może nie była to największa sensacja świata, ale przynajmniej była zarzewiem jakieś dyskusji. Wyobrażasz sobie podobną sytuację w przypadku Orłów?

Polka Niektórzy mówią, że to nagrody publiczności są najważniejsze. Ale to może być pusty frazes, który ma napędzać fałszywą świadomość widza, że jego głos coś znaczy. Znaczy tyle, ile przyniesie pieniądza. Czy w przypadku Orłów mogłoby się zdarzyć żeby ktoś odmówił przyjęcia nagrody? Nie sądzę, środowisko filmowe chyba lubi sobie spijać z dzióbków.

Kajetan No chyba, że ktoś kiedyś zaprosi na nie Andrzeja Żuławskiego : )