Stranger Things to niesamowity hołd oddany kinu rozrywkowemu lat osiemdziesiątych. Jednak serial nie żeruje tylko na sentymencie widzów i oferuje im naprawdę sprawnie opowiedzianą historię łączącą w  sobie zarówno wątki horroru, jak i niewinnej, dziecięcej przygody.

Polka: I znów sprawdza się stara jak świat zasada, że najbardziej lubimy melodie, które już raz słyszeliśmy. Stranger Things to w końcu jeden wielki remix. Ale jak to się ogląda!

Kajetan: Tylko tym razem to melodia, której już bardzo dawno nikt nie grał. Nowy serial od Netflix to powrót do kina przygodowego lat osiemdziesiątych w jego najczystszej formie. Bracia Duffer zabierają nas do czasów, kiedy Kino Nowej Przygody święciło triumfy, a takie tuzy, jak Spielberg, Lucas czy Zemeckis bawili się jak małe dzieci. I właśnie świetnym odtworzeniem klimatu tamtych lat i nawiązaniami do najbardziej rozpoznawalnych dzieł tego nurtu kupuje nas od początku Stranger Things. Lata osiemdziesiąte, tajemniczy rządowy eksperyment, lekko frajerowate dzieciaki na tropie zagadki, naiwni nastolatkowie, cyniczny szeryf o złotym sercu, czego tu nie ma.

Stranger Things i Winona Rider

Polka: Po drodze mieliśmy jeszcze Super 8, którego fabuła jest niemalże bliźniacza. I to zaledwie pięć lat temu. Nostalgia za Kinem Nowej Przygody, którą zagrywają współcześni twórcy wraca zatem co jakiś czas. I co więcej – jest ciepło przyjmowana. Chyba po prostu kochamy te proste, przygodowe i romantyczne historie, które niespecjalnie nas zaskakują, ale ujmują niewinnością. Miód na serce fanki “Goonies”, “Jumanji” czy “E.T.”. Tak jak mówisz, bracia Duffer odrobili solidnie lekcje z kina lat ‘70/’80. Zastanawiam się wręcz, czy widzowie, którzy natrafią na ten serial za dwadzieścia, trzydzieści lat, będą w stanie rozpoznać, że był on kręcony jednak w XXI wieku. Przecież nawet te dzieciaki wyglądają jakby wyciągnęli je z wehikułu czasu!

Stranger Things prosto z lat 80

Kajetan: Racja, to historia, która nie tylko inspiruje się latami osiemdziesiątymi, ale wręcz sprawia wrażenie jakby została z nich przeniesiona. Oczywiście jest jedna rzecz, która odróżnia go od serialowych produkcji tamtych lat – poziom wykonania. Niesamowite, że Netlix po raz kolejny zaskakuje tym, jak dobrze wykonany może być serial. Praktycznie wszystko, od scenariusza, po zdjęcia i muzykę dobrane zostało perfekcyjnie. Jednak największe wrażenie robią kreacje aktorskie, zwłaszcza najmłodszych bohaterów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem tak dobrze grających dzieciaków. Nie tylko nie rażą sztucznością, jak to często bywa u dziecięcych aktorów, ale wręcz przyćmiewają resztę obsady.

Super dzieciaki z obsady Stranger Things

Polka: W grę wchodzi jedynie platforma, taka jak Netflix. Można działać, nie mając nad sobą obciążenia, że serial musi mieć zawrotną oglądalność. Plus tutaj jedyną słuszną formą oglądania jest binge watching. Ja łyknęłam całość w jeden dzień. Dzieciaki są niesamowite, na czele z Millie Bobby Brown, w roli Jedenastki. Netflix  ma ogromne szczęście do wyciągania nieznanych aktorów, często debiutujących. Weźmy chociażby obsadę ich hitu Orange Is the New Black. Nie znajdziemy tam prawie nikogo znanego z wcześniejszych ról, a w większości są to prawdziwe perełki. W Stranger Things dobrze wypadła też Winona Ryder, której od dawna nie widziałam w żadnej bardziej znaczącej produkcji. Znakomity casting, choćby ze względu na jej filmową przeszłość i role z lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych.

Stranger Things ma też swój charakter

Kajetan: Tak wspominamy o tym operowaniu na sentymentach i znanych chwytach, ale Stranger Things nie robiłoby takiego wrażenia, gdyby jednak nie mało swojego własnego charakteru. Jedną z cech różniących ją od typowych produkcji Kina Nowej Przygody jest dość duża dawka mroku i brutalności bardziej kojarząca się już z latami dziewięćdziesiątymi i tym, co przyniosło ze sobą Z archiwum X. Widać to zwłaszcza po wątku złej rządowej agencji, o której praktycznie nie dowiadujemy się niczego oprócz tego, że ich zamiary są niecne. W ogóle tajemnice ukazane w serialu nie są prawie wytłumaczone, co dla mnie też stanowi jego zaletę, bo tutaj bardziej chodzi o aurę niepokoju, niż o samo ich rozwiązanie. Choć pewnie znajdzie się grono widzów czujących niedosyt.

Stranger Things i dużo ciemności

Polka: To też grunt pod kolejny sezon. A ten jak już wiadomo ma powstać i będzie rozwijać historię, którą już troszkę poznaliśmy. Można więc liczyć na dodatkową dawkę strachu. Bo lekki dreszczyk towarzyszy seansowi pierwszego sezonu. Przyznaję, że dwa albo trzy razy zasłoniłam oczy 🙂 Pamiętam jak za dzieciaka w wakacje oglądałam z przyjacielem Z archiwum X i musieliśmy w środku nocy, max o 22 przejść z jednego domku do drugiego. Niezapomniane emocje, czułam się niemalże jak serialowi bohaterowie. Można rozbierać Stranger Things na czynniki, analizować, ale ostatecznie i tak najważniejsza jest ta niczym nieskrępowana, młodzieńcza radocha, pomieszana z ciarkami na plecach. Nastały ciekawe czasy, w których kultura popularna spełnia dziecięce marzenia naszego pokolenia.

Kajetan: Ta radość musiała towarzyszyć także bliźniakom Duffer, którzy najwyraźniej chcieli zrobić serial podobny do filmów, na których się wychowali. Warto zwrócić uwagę na to, ze to młodzi twórcy – maja dopiero 32 lata. To o tyle ciekawe, że w podobnym wieku “Bliskie spotkania trzeciego stopnia” stworzył Spielberg, który na początku swojej działalności także opierał się na przeróbkach motywów filmowych towarzyszących mu w dzieciństwie, tyle że w latach pięćdziesiątych. Gdyby do tego schematu podciagnac J.J. Abramsa czy Petera Jacksona dość łatwo zauważyć, że moc twórców nadających ton kinu fantastycznemu i przygodowemu to ludzie, którzy spełniają swoje dziecięce fascynacje. I trudno nie stwierdzić, ze jest w czymś coś cudownego. Taka prawdziwa, niewinna magia kina.