The Big Short to jeden z najważniejszych filmów ostatnich kilku miesięcy. Oryginalny, świetnie zrealizowany i przywracający wiarę w to, że mainstreamowe kino może umiejętnie i zadziornie komentować rzeczywistość. 

Kajetan: Spodziewałaś się, że film o tematyce ekonomicznej może być tak wciągający?

Polka: Zawiłości ekonomii, szczególnie tej współczesnej, to obszar dla mnie niedostępny. Mam problem z wypełnieniem PITa, a co dopiero mówić o zrozumieniu skomplikowanych działań finansowych wielkich spółek. Dla mnie księgowość to synonim nudy. A jednak w The Big Short ekonomia okazuje się być całkiem przystępna. Ale nie to jest główną siłą tego filmu. Jestem absolutnie zafascynowana uzyskaną w nim diagnozą współczesności. Jego, wydawałoby się, chaotycznym, ale bardzo konsekwentnym montażem. Dawno nie widziałam tak inteligentnego, mainstreamowego kina.

The Big Short czyni ekonomię fascynującą

Kajetan: Wydaje mi się wręcz, że to film na samej granicy mainstreamu, jeszcze trochę i przeszedłby już na drugą stronę. Chyba najbardziej widać to po tym, że tak naprawdę brak tutaj klasycznych bohaterów. Trudno powiedzieć tak naprawdę coś więcej o ich charakterach i życiu wewnętrznym. Obserwujemy nie ludzi, a specjalistów, którzy zauważyli błędy w mechanizmach rządzących gospodarką i postanowili to wykorzystać. Najlepiej widać to w postaci granej przez Bale’a, która przez cały film właściwie nie wychodzi z jednego pomieszczenia i nie wchodzi w żadną interakcję z innymi istotnymi bohaterami.

The big short Bale

Polka: Pewnie łatwiej wpisać go w główny nurt właśnie za sprawą obsady. W końcu mamy tutaj kilka naprawdę dużych nazwisk. Oprócz wspomnianego Christiana Bale’a są przecież Brad Pitt, Steve Carell czy Ryan Gosling. Tak jak nie przepadam za tym ostatnim, tak uważam, że w The Big Short spisał się doskonale, zostając naszym przewodnikiem po świecie finansjery. Łamanie czwartej ściany w połączeniu z tą ohydną, sztuczną opalenizną i włosami farbowanymi na grafit – uwielbiam! Zbieranina dziwaków, o których niby nic nie wiemy, a jednak o motywacjach każdego, jesteśmy w stanie kilka zdań zbudować. Co ciekawe, choć od początku zdajemy sobie sprawę, że ta banda ma zamiar zbić grube hajsy na cudzej krzywdzie, nadal im kibicujemy.

Kajetan: Fajnie pokazuje to ich hipokryzję, bo ostatecznie nawet ci pozornie “porządni” i tak dają wkręcić się w całą machinę. Film świetnie uświadamia to, że w bankowości ludzie to tylko dodatkowe cyferki, a nie osobne byty. Sam zastanawiam się jak twórcom udało się połączyć dwa sprzeczne zabiegi. Bo “The Big Short” jest niezwykle intensywny i agresywny w atakowaniu amerykańskiej bankowości, ale jednocześnie daleko mu do męczącej nachalności. Może to ten paradokumentalny klimat albo komediowy nastrój ciekawie kontrastujący z powagą omawianej tematyki?

The Big short Margot Robbie

Polka: Mamy do czynienia nie tylko z krytyką amerykańskiej bankowości, ale w równym stopniu z potępieniem ignorancji całego społeczeństwa, które jak głupie owce daje się zrobić w konia, tak naprawdę nie wiedząc nawet co, jak i dlaczego. Do tego, twórcy nie oszczędzają też tych, którym się wydaje, że są mądrzejsi i mają wpływ na to co się dzieje “na górze”. W zasadzie obrywa się wszystkim. Paradokumentalny styl i ten chaotyczny montaż, trochę jak z YouTubowych kanałów, oddaje pęd świata w jakim żyjemy. Niby nic odkrywczego, ale miałam gorzką refleksję, że w wielu kwestiach jestem taką samą ignorantką, jak inni.

The Big Short gani widzów za ignorancję

Kajetan:  The Big Short z morałem łapie nas trochę w pułapkę bez wyjścia. Z jednej strony gani ignorancję, ale z drugiej strony pokazuje też, że wiedza nie zdaje się na dużo, bo to jest system, którego już nie da się zmienić. Z kolei każda większa zmiana mogłaby doprowadzić do apokalipsy, co idealnie oddaje jeden z cytatów podsumowujących całą sprawę “ W głębi serca każdy z nas czeka na koniec świata”.  Z całą pewnością nie jest to łatwy w odbiorze film, ale w tym sezonie Hollywood chyba postanowiło wziąć się mocno za rozliczanie systemowych błędów USA, bo obok “he Big Short do kin weszło Spotlight traktujące o problemie pedofilii wśród księży, które też jest jednym z oscarowych faworytów. Może czeka nas niedługo więcej podobnego kina?

Polka: Przypomniałeś mi, że plansze z “górnolotnymi” cytatami to też piękna sprawa. Zaraz po oświatowych wstawkach z Seleną Gomez. Mój ulubiony to ten z waszyngtońskiego baru – “Truth is like poetry. And most people fucking hate poetry” : ) W starciu z tegorocznymi biografiami spod znaku “Dziewczyny z portretu” czy Sufrażystki, które też mają traktować o ważnych i społecznych problemach, spojrzenie na współczesność wygrywa bezapelacyjnie. Nie będę miała nic przeciwko, jeśli w kinie będzie mniej martyrologii, a więcej “tu i teraz”. Poza tym wydaje mi się większą sztuką zrobić dobry film o współczesnych nam sprawach. Stąd jeszcze większa okejka dla The Big Short i jemu podobnych.