Doctor Who wrócił! Nie ukrywamy z Polką, że to jedna z naszych ulubionych serii i na każdy nowy sezon wyczekujemy niczym na Gwiazdkę. Rozmawiamy skąd się bierze nasza miłość do przygód wariata w budce telefonicznej.

Polka: Zaczęło się z grubej rury. Poważne tematy, zaskakujące powroty. Co myślisz o pierwszym odcinku 9 sezonu Doctora Who?

Kajetan: Dla mnie jest tym, czego brakowało mi w czasie dwóch poprzednich sezonów. Jest pierdyknięcie i historia, która od razu przykuwa do ekranu. Można się czepiać, że odcinek jest początkowo trochę chaotyczny i za wolny, ale to w końcu nie pierwszy raz. Ta nieporadność jest wpisana w charakter tego serialu. Tak się ostatnio zastanawiałem, w jaki sposób można polecić Doktora, tak by nie brzmiał on jak kompletny kicz. I chyba się nie da, co dla mnie świadczy o jego unikalności. Pamiętam, jak pierwszy raz postanowiłem obejrzeć ten dziwny, brytyjski serial i zobaczyć o co w nim właściwie chodzi. Spodziewałem się paździerzowatej produkcji, która może urzec co najwyżej swoją nieporadnością. A okazało się, że bardzo szybko skradła mi serce i stała się jednym z moich ulubionych seriali w historii. Pamiętasz swoje pierwsze uczucia związane z Doktorem?

Polka: Zdecydowanie. Było to związane z pierwszymi doświadczeniami z dziwnym tworem jakim jest Tumblr. Słyszałam co nieco o tym serwisie i postanowiłam sprawdzić z czym to się je. Okazało się, że to siedlisko nawiedzonych fandomiarzy 🙂 Znalazłam tam mnóstwo gifów i obrazków z Doktorem i już wtedy wiedziałam, że pokocham ten serial. Jeszcze trochę czasu zajęło mi podjęcie decyzji o jego obejrzeniu – martwiłam się o ilość odcinków, sezonów i tę całą wieloletnią historię. Ale kiedy już zaczęłam, wpadłam po uszy. Wystartowałam na opak, bo oglądałam najpierw drugi, potem pierwszy, by znowu wrócić do trzeciego sezonu. Czemu? Nie pamiętam. Prawdopodobnie dlatego, że spodobał mi się David Tennant.

david-tennant

                                             David Tennant – ukochany Doktor Polki.

Kajetan: No właśnie, Doctor Who to serial, który kołuje jeszcze zanim zacznie się go oglądać. Bo jak się nie wie o chodzi, to ilość informacji trochę przeraża. To w końcu serial, który rozpoczął się w 1963, potem miał przerwę, teraz lecą nowe sezony, ale z różnymi numerami Doktorów. Mnie też to trochę przerażało i sam zacząłem dość na opak, bo dopiero od piątego sezonu i początku Matta Smitha. Ale nie przeszkadzało mi to za bardzo i po zakończeniu sezonu siódmego wróciłem do początku serii i nadrobiłem resztę. Myślę, że nawet dobrze zrobiłem, bo sezon z Christopherem Ecclestonem może odstraszać siermiężnością wykonania. Mam dla Ciebie małe zadanie ten w celu uporządkowania naszej dyskusji. Spróbuj w kilku zdaniach opisać, o czym właściwie opowiada Doctor Who.

Polka: Najgorzej! Ostatnio starałam się to komuś opowiedzieć i poległam po dwóch zdaniach, jak usłyszałam jak idiotycznie brzmi to, co mówię. Ale co mi tam, spróbuję trochę na opak. O czym opowiada Doctor Who? O mitycznej postaci, której głównym celem jest ratowanie świata. W tym przypadku jest to wariat, który zmienia twarze, lata budką telefoniczną i może podróżować w czasie i przestrzeni. A opowieść o nim bazuje na pociąganiu najczulszych strun i niezwykłej prostocie. To historia o tym, że dobro zawsze ma szansę zwyciężać, że możemy naprawiać swoje błędy, dawać i dostawać drugą szansę. O tym, że trzeba dbać o siebie nawzajem i cieszyć się małymi rzeczami. Może brzmi trochę patetycznie, ale chyba w tym tkwi siła tego serialu. Mimo, że czasem zagmatwane fabularnie, odcinki niosą za sobą najprostsze prawdy i wartości.

Matt Smith is the new Doctor Who.

                                        Matt Smith – Doktor składający się z samych łokci.

Kajetan: Coś w tym jest, Doktor to właśnie taki bohater z dziecięcych fantazji, który stara się czynić dobro i może trafić dosłownie wszędzie. To dla mnie drugi niepowtarzalny element przygód Doktora, nie ma w nich dosłownie żadnych ograniczeń, a scenarzyści mogą wymyślić dowolną historię i ona nadal będzie pasowała do klimatu całości. Pozwala im to tworzyć najbardziej wymyślne światy i stawiać różne ciekawe pytania, które normalnie nie miałyby miejsce. Nie należy zapominać, że to produkcja, w która bywa naprawdę błyskotliwa. Cudowne jest to, że dzięki genialnemu zabiegowi z regeneracjami Doktora, mimo dziewiątego sezonu nie odczuwamy jeszcze znużenia, bo sam serial przechodzi ewolucję tak samo jak jego główny bohater. Bo chyba zgodzisz się, że jednocześnie to niby ta sama seria, ale też zupełnie różni się od tego, co mogliśmy oglądać na jej początku.

Polka: Często łapię się na próbie logicznego wytłumaczenia pewnych zdarzeń, żeby zaraz potem przypomnieć sobie: no tak, przecież Moffat jest w stanie zakręcić, a potem naprostować fabułę do granic możliwości. I mimo absolutnie fantastycznych opowieści, to wszystko nadal trzyma się kupy. Do tego, tak jak wspomniałeś, wraz z nową twarzą Doktora otrzymujemy również trochę inną opowieść. To drzwi do nowych wątków i postaci. Oczywiście mój ulubiony Doktor to numer Dziesiąty. Ale muszę przyznać, że ten odtwarzany przez Petera Capaldiego też plasuje się w czołówce. Szczególnie, że tak wiele odróżnia go od poprzednika (Matt Smith). Z uwagą oglądałam poprzedni sezon, w którym dopiero go poznawaliśmy. Teraz już więcej o nim wiemy, co pozwoliło na solidne rozpoczęcie 9 serii. Wydaje mi się, że możemy liczyć na swego rodzaju most do poprzednich serii z Dziewiątym i Dziesiątym Doktorem, w których pojawiała się (bez zbytnich spoilerów) postać, która w najnowszym odcinku miała okazję z przytupem powrócić. Życzyłabym sobie również spektakularnych comebacków innych bohaterów. A Ty za kimś tęsknisz?  

Kajetan: Moffat to drań i lubi otwierać sporo otwartych furtek, więc ciągle możliwy jest powrót River Song. Tylko, że wśród wielu błyskotliwych i naprawdę fajnych zagrań, Moffatowi zdarzają się też niezbyt chlubne zagrywki. Jest cholernie niekonsekwentny i potrafi nakręcić widzów na wątek, który potem porzuca albo rozwiązuje go zupełnie po łebkach. No i czasami przesadza z wibbly-wobbly. Ja mam nadzieję, że w tym sezonie Capaldi w końcu rozwinie skrzydła, bo w zeszłym wyraźnie się rozgrzewał. Bardzo cieszy mnie powrót do dwuczęściowych historii, naprawdę za nimi się stęskniłem. Wydaje mi się, że bez nich serial dużo traci i wydaje się bardziej chaotyczny. Mamy na co czekać, bo niedługo ma odejść postać Clary, więc czas na nowego towarzysza Doktora. Mi osobiście panna Oswald już się przejadła i mogłaby zniknąć w zeszłym sezonie. Chętnie zobaczyłbym Doktora w towarzystwie kogoś starszego.

Christopher Ecleston - Doktor trochę niedoceniany.

                                 Christopher Ecleston – Doktor trochę niedoceniany.

Polka: Starszego, a może znacznie młodszego? Wiemy o pojawieniu się Maisie Williams w tym sezonie. Kto wie, może na dłużej nie zagości w towarzystwie Doktora? Co prawda podejrzewam, że zobowiązania związane z rolą w Grze o Tron mogłyby jej na to nie pozwolić – to raz. Druga sprawa jest taka, że obawiałabym się buntu ze strony widzów, którzy mogliby zarzucić serialowi infantylizację. Tak czy siak, wyczekuję kolejnego kompana, bo ja również jestem już znudzona postacią Clary. Wspomniałeś o River Song. Nie miałabym nic przeciwko jej pojawieniu się w jakimś odcinku. Różnica wieku między Capaldim a Alex Kingston jest niewielka, więc chemia ekranowa mogłaby być ciekawsza niż między nią a Mattem Smithem. Ale najbardziej marzyłby mi się powrót Donny Noble. To zdecydowanie moja ulubiona towarzyszka Doktora.

 

Kajetan: Dona była super, ale nie liczyłbym już na powroty. Zwłaszcza, że Moffat mocno oddzielił się od tego, co stworzył jego poprzednik. Mam nadzieję, że nas zaskoczą, tak jak zrobili to w przypadku Capaldiego. Po dwóch stosunkowo młodych aktorach dostaliśmy starego wyjadacza. Dwie ostatnie towarzyszki Doktora to żywiołowe rudzielce, więc czas na nową formułę. Ja mam tylko nadzieję, że nie doczekamy się drugiej Rose Tyler, bo tego bym nie zniósł.

Steven Moffat - człowiek, który ma w Anglii więcej władzy niż premier.

Steven Moffat – człowiek, który ma w Anglii więcej władzy niż premier.

Polka: A szkoda, bo czasami chętnie skrzyżowałabym wątki, sprawdziła co u zapomnianych już trochę przez widzów postaci. Tym bardziej, że fabuła serialu temu jak najbardziej sprzyja. W końcu podróżujemy w czasie i przestrzeni. Ale pozostając przy “realnych” wydarzeniach w 9 sezonie – czekam co zaserwuje nam Moffat. Mam nadzieję, że dobrym zwyczajem, powrócimy do rozmowy za parę tygodni.

Kajetan: Na pewno, Doktor wywołuje za duże emocje, by zostawić cały jego sezon bez komentarza.