Klockowa adaptacja przygód Batmana to zaskakująca zabawny film pełen miłości do postaci Mrocznego Rycerza. To także produkcja, która uświadomiła mi, że tęsknie już za mniej poważnym i psychologicznym podejściem do tego bohatera. 

Na wstępie muszę się przyznać, że nie byłem zbyt pozytywnie nastawiony do animacji o klockowej wersji Mrocznego Rycerza. Nie miałem zaufania zbudowanego na podstawie dobrych wspomnień o “Lego: przygoda”, bo najzwyczajniej na świecie czeka ona jeszcze na mojej długiej liście pozycji do nadrobienia. Do tego promocja tego obrazu, sama w sobie bardzo ciekawa, sugerowała, że będzie się on opierał głównie na żartach na zasadzie “Batman jest super i ekstra”, a te zdążyły się przejeść chyba każdemu. Nie przekonywały mnie także pozytywne recenzje, bo w kwestii produkcji komediowych też jestem pod tym względem strasznie sceptyczny. Jednak po seansie muszę chyba przemyśleć swoje zachowanie i przestać być takim zblazowanym dziadem, bo bawiłem się nadspodziewanie dobrze.

lego batman 1

Pierwszym elementem, który bardzo przypadł mi do gustu, jest jego legowatość. Jak już wspomniałem, nie widziałem wcześniejszego filmu LEGO, więc nadal była to dla mnie pewna świeżość. Docierały do mnie sygnały, że te produkcje to nie tylko animacje stylizowane na popularne klocki, ale faktycznie czerpiące pełnymi garściami z tej formy – ten świat jest naprawdę stworzony z klocków. I rzeczywiście jest to wykorzystane rewelacyjne i niezwykle pomysłowo. Postaci wykorzystują klockowe przedmioty, przebudowują konstrukcje przekładając elementy, zmieniają ludzikowe korpusy i wiele innych. Ostateczne rozwiązanie kryzysu także wykorzystuje specyfikę lego ludzików, ale jest to zbyt zabawne, aby zdradzać o co dokładnie chodzi.

LEGO-Batman-4

Okazuje się, że także batmanowatość wypadła tutaj nad wyraz dobrze. Owszem, jest sporo o tym, jaki to Batman jest super, ale nie przeszkadzało mi to, bo jeszcze więcej pojawia się niezliczonych nawiązań do długoletniej historii Gacka. Znalazło się wśród nich miejsce dla tych najbardziej oczywistych, ale sporo także mrugnięć zrozumiałych tylko dla największych maniaków superhero. Serial i filmy z Adamem Westem, stare komiksy, zapomniani wrogowie, mroczne twory Franka Millera i najnowsze produkcje – to wszystko odbija się w tym filmie i często w naprawdę subtelny sposób, jak na przykład świetne nawiązanie do okładki “Powrotu Mrocznego Rycerza” z charakterystycznym piorunem. To wszystko jest oczywiście mocno wyśmiewane, ale nie da się nie zauważyć, że podstawową tych żartów jest wielka miłość do postaci Batmana i jego różnorodnego dziedzictwa. W czasach, kiedy już nikt nie pamięta jak robić tego typu filmy, to rzecz warta bardzo dużych pochwał.

lego batman 4

Humor to wreszcie trzeci główny element składowy klockowatego Batmana. Jak można się domyślić – dowcip goni dowcip, a gag ugania się za gagiem. I większość z nich jest naprawdę zabawna – sam byłem zaskoczony ile razy szczerze się zaśmiałem. Są inteligentne gry słowne dla dorosłych, nawiązania popkulturowe dla każdego i tani slapstick, który spodoba się dzieciakom. Owszem, niektóre żarty wydawały mi się trochę za tanie, ale pamiętajmy, że to wciąż produkcja, której głównym odbiorcą są dzieciaki. Problem leży gdzie indziej – tych wszystkich śmiesznostek, jest czasami po prostu zbyt wiele i pod koniec filmu czuć wyraźny przesyt. Twórcy nie dają porządnie wybrzmieć jednemu gagowi, a już atakują widza kolejnym. Tak jakby nie byli sobie w stanie odpuścić niczego co im wpadło do głowy. 

“Lego Batman: Film” to animacja, która wydaje się zadowalać bardzo szerokie grono odbiorców. Dzieciaki będą zachwycone kolorowym światem wypełnionym atrakcjami, zwykli zjadacze popkultury otrzymają dobrą komedię, a bardziej zaawansowani docenią hołd złożony jednemu z najważniejszych bohaterów w historii. Mi osobiście przypomniał także, że nie wszystko związane z tą postacią musi być mroczne i popadać w psychodramę. Jego luźniejsza wersja też przecież może dać naprawdę dużo radości.