Uwielbiam Invincible. To dla mnie ideał komiksu superbohaterskiego, po który powinni sięgnąć wszyscy czytelnicy znudzeni poczynaniami Marvela i DC. Jedna z flagowych serii Image potrafi pokazać, że nadal da się robić świeże komiksy o przygodach trykociarzy.

Długo zabierałem się za rozpoczęcie swojej przygody z Invincible. Słyszałem o nim wiele dobrego, ale jakoś nie mogłem się przekonać do tytułu, który na pierwszy rzut oka zapowiadał się na kolejne superhero, do tego osadzone w nieznanym mi świecie. Tak się złożyło, że na jednym z festiwali komiksowych trafiłem na pierwszy tom przeceniony na 15 zł, więc stwierdziłem, że z takiej okazji trudno nie skorzystać. Komiks mnie pozytywnie zaskoczył, ale jeszcze nie można było mówić o miłości. Ta nadeszła w zeszłym roku, kiedy postanowiłem kontynuować czytanie serii. I po prostu się zakochałem. Invincible jest ziszczeniem mojej wizji o tym jak powinno wyglądać idealne superhero. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to obecnie moja ulubiona seria o trykociarzach. Z przynajmniej kilku powodów, które pozwolę sobie wymienić w tym tekście.

Invincible to list miłosny do superheroInvincible drużyna

Invincible nie jest żadną dekonstrukcją ani parodią komiksu superbohaterskiego. Kirkman nie chce zmienić gatunku ani go wyśmiać, on po prostu stara się stworzyć najlepszą opowieść o bohaterach z mocami na świecie. Taką twórczość lubię porównywać do tego, co zrobił Guilermo Del Toro w “Pacific Rim”, który był listem miłosnym do filmów o wielkich robotach. To samo można powiedzieć o scenariuszu Kirkmana. W “Invincible” znajdziecie wszystko za co kochamy takie komiksy. Są tu walki z superłotrami, podróże w czasie, kosmiczne imperia i niesamowite zwroty akcji. To motywy, które widzieliśmy już setki razy, ale tutaj pokazane są tak, że można poczuć się jak mały dzieciak pierwszy raz spotykający się z Spider-manem. Zapewniam Was, że w żadnym innym komiksie pranie się po ryjach w kosmosie nie jest pokazane w tak fascynujący sposób.

Invincible Allen

Przez pierwsze dziesięć zeszytów serii fabuła rozwija się raczej powoli i bez większego szału. Ot, sprawnie wykreowany świat superhero, ale nie posiadający czegoś aż tak wyjątkowego. Wszystko zmienia się jednak po pojawieniu wątku zagrożenia ze strony imperium Viltrume. Od tego momentu fabuła rusza z kopyta i praktycznie nie zwalnia. Uniwersum się rozwija, pojawiają się coraz to nowe postacie i wątki, a wszystko to wciąga jak bagno. Fenomenem jest dla mnie to, że im dalej w las, tym historia robi się ciekawsza. Nie czytałem jeszcze ostatnich kilku numerów, ale w okolicach 120 odcinka Invincible wydaje się ciekawszy niż kiedykolwiek wcześniej. Duża w tym zasługa cechy, której poświęcony został następny punkt.

brutalnosc invincible

 

Komiks Kirkmana nie cofa się nigdy do tego, co było. Postacie dorośleją, świat się rozwija i co jakiś czas pojawiają się wydarzenia, które zmieniają wszystko na zawsze. Ten wyświechtany frazes znany wszystkim miłośnikom DC i Marvela, tutaj rzeczywiście ma rację bytu. Gdy w okolicach numeru 50 cofniemy się do początków historii, trudno będzie nam uwierzyć, że to ten sam komiks. Kirkman nie boi się wprowadzać naprawdę drastycznych zmian, które wstrząsają światem przedstawionym i nigdy nie pozwalają czytelnikowi poczuć się zbyt komfortowo. To wszystko sprawia, że mamy wrażenia obcowania z prawdziwą rzeczywistą, w której nic nie jest pewne i niejedno będzie nas w stanie zaskoczyć. “Invincible” każe się zastanawiać jak mógłby wyglądać świat Marvela gdyby jego włodarze mieli odwagę naprawdę zmieniać swoje uniwersum, a nie tylko kreować chwilowe wahania mające na celu napędzanie sprzedaży.

Invincible opiera się na super rozpisanych postaciach

Invincible seks

Nie wiem czy w jakiejkolwiek innej serii znajdziemy takie natężenie ciekawych postaci. Kirkman posiada niesamowity talent do tworzenia charakterów i ich wspólnych relacji. Bohaterowie, pomimo ich niezwykłości, są po prostu bardzo ludzcy. Mają swoje cele, upodobania i ciągle się rozwijają, przez co daleko im od często posągowych odpowiedników z wymienianych już wydawnictw. Bardzo duża waga przykładana jest ich do życia osobistego, rodzinnych relacji i tym podobnych szczegółów, które świetnie zgrywają się z ich przygodami. Natomiast negatywne postacie są nikczemne, okrutne i zachłanne władzy, są po prostu świetni w byciu tymi złymi. Najlepsze jest to, że w całej masie bohaterów pojawiających się w serii jesteśmy w stanie powiedzieć coś więcej o prawie każdym z nich. To jest naprawdę duża sztuka.