Historie o przekrętach mają w sobie pewien nieodparty urok. Oczarowują nas sprytem swoich bohaterów oraz pokusą życia poza zasadami. Oto 25 filmów, fabularnych i dokumentalnych, które skupiają się właśnie na tematyce oszustów. 

Beating on zero 

Przykład dokumentu, który porusza ważny temat, ale traci na sile przez zupełnie jednostronne pokazanie sprawy. To historia walki z znaną korporacją Herbalife zajmującej się dystrybucją drogich suplementów diety, ale w rzeczywistości działającej jak piramida finansowa. Miliony ludzi zwiedzionych wizją wielkich zarobków inwestowało w produkty firmy, a potem zostawało na lodzie. W ich obronie staje William Ackman – inwestor giełdowy mający poczucie misji do spełnienia. Sama sprawa jest cholernie frapująca, ale podział stron jest tak czarno-biały, że coś mnie ciągle uwierało. To ten rodzaj dokumentu, który zmusza do dokładniejszego zbadania sprawy, bo trudno zaufać tak prostemu podziałowi w tak skomplikowanym zagadnieniu. 

Bilardzista 

Bilardzista to jedna z najlepszych ról Paula Newmana

Film z 1961 roku, który trzyma się zaskakująco dobrze między innymi dzięki rewelacyjnej roli Paula Newmana. Historia niezwykle utalentowanego bilardzisty, zarabiającego na życie naciąganiem gorszych od siebie graczy to rasowy dramat skupiający się na pogłębieniu psychiki głównego bohatera. Sam bilard pojawia się tutaj głównie na początku i końcu filmu, a przez większość czasu obserwujemy historię człowieka, który nie może wybić się ponad swoje słabości, mimo posiadania niesamowitego talentu. Do tego bardzo ciekawy wątek romansowy, który unika banalnych rozwiązań. Akcja rozgrywa się bardzo powoli i czasami może się dłużyć, ale jednocześnie pozwala na chłonięcie specyficznego klimatu bilardowych spelun i tempa życia drobnych cwaniaczków. Warto, nie tylko dla fanów historii kina. Newman to jednak był aktorski kot jakich mało.

 Dirty Rotten Scoundrels Dwa parszywe dranie

Nie spodziewałem się za wiele, a dostałem przezabawną komedię z wyśmienitymi kreacjami aktorskimi Steve’a Martina i Michaela Caine’a. Dwóch żigolaków, amerykański luzak i brytyjski dżentelmen, staje w szranki o dominację nad spokojnym kurortem wypełnionym naiwnymi, bogatymi kobietami. Ich konkurencja szybko wymyka się spod kontroli i dranie coraz mocniej zagłębiają się w kolejnych pomysłach na wzajemne przechytrzenie. Nie jestem fanem Martina, ale kilka scen w jego wykonaniu to prawdziwe komediowe złoto, ciekawie jest też obserwować Caine’a w nietypowym dla niego gatunku. Idealny film na walkę z jesienną chandrą, szczerze polecam szukającym czegoś lekkiego i przyjemnego.

Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzyHallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy

Przepełniona sentymentalnym urokiem komedia muzyczna oparta na postaci legendarnego kasiarza działającego na terenie przedwojennej Warszawy. Podupadający, nierentowny teatr otrzymuje nieoczekiwaną pomoc pieniężną od tajemniczego dżentelmena, który reklamuje się jako wielki wielbiciel sztuki. Jednak jego prawdziwym celem jest przekopanie się do skarbca sąsiedniego banku. Nieoczekiwanie na drodze stanie mu miłość do teatru i pewnej skromnej tancerki. Trudno tu szukać przesadnie skomplikowanej fabuły, służy ona raczej jako pretekst do zachwytów nad niepowtarzalną atmosferą międzywojnia i dawnych rewii. Jest tu dużo naiwnego wdzięku, sporo chwytliwych utworów oraz przekonujące kreacje aktorskie. Wielce charyzmatyczny Fronczewski, który musi ustąpić niesamowitemu urokowi Gabrieli Kownackiej – to ona kradnie ten film. Wielbiciele przedwojennych klimatów muszą się zainteresować, a i innym Szpicbródka powinien przypaść do gustu.

Hazardziści Hazardziści to głównie poker

Jeśli film o pokerze sprawia, że masz wielką ochotę usiąść i zagrać w karty, to musi coś w nim być. Historia młodego pokerzysty, który musi wyciągnąć kumpla nieudacznika z długów jest dość prosta, ale sprawnie opowiedziana. Jednak tutaj chodzi głównie o urok tej niepozornej gry, a film jest nim przepełniony, ukazując zarówno jej jasne, jak i ciemne strony. Finałowa rozgrywka to majstersztyk budowania napięcia. Wrażenie robi świetna obsada aktorska – w rolach głównych Matt Damon i Edward Norton, a na drugim planie Turturro, Landau i Malkovich (cudowny!). Nie wiem czy film przypadkiem nie oburza ludzi siedzących w pokerze głębiej, ja jako amator-entuzjasta jestem z niego bardzo zadowolony.

Ikar

Ikar początkowo zapowiada się na zupełny inny film

Lubię dokumenty, które w trakcie swojego powstawania przechodzą metamorfozę i zmieniają obiekt zainteresowania. Zaczyna się, z braku lepszego słowa, niewinnie – zafascynowany skandalem dopingowym Lence’a Armstronga kolarz-amator postanowił na własnej skórze sprawdzić jaki wpływ na wyniki mają sterydy. W tym celu kontaktuje się z wieloma specjalistami od oszukiwania testów aż trafia na Grigorya Rodchenkova – szefa rosyjskiego centrum antydopingowego. Od tego momentu dokument skupia się coraz bardziej na aferze związanej z dopingiem stosowanym przez rosyjskich olimpijczyków. A potem zaczynają się historie naprawdę niezwykłe i nie mieszczące się w głowie. Ogląda się to wszystko jak świetny thriller, choć dwie godziny to trochę za długo i pod koniec robi się męcząco. Najbardziej irytująca jednak pojawiające się tu i ówdzie napompowanie ideologiczne, czytanie Orwella i całkowita demonizacja Rosji. Fascynujące jest natomiast obserwowanie samego Rodchenkova – takich wykrętów potrafi pisać tylko życie. Zdecydowanie warto, nawet jeśli nie jest się fanem sportu.

Inside Job
Inside Job opowiada o upadku amerykańskiego snu

Film, który obecnie znany jest chyba bardziej jako dokumentalne uzupełnienie do “The Big Short”, co odbiera mu trochę na znaczeniu. Warto jednak pamiętać, że wyszedł on o wiele wcześniej niż oscarowy hit i dokładniej tłumaczy przyczyny kryzysu, który rozpoczął się w 2008 roku. Porusza też parę mniej znanych kwestii, takich jak lobbowanie opinii akademickich autorytetów w kwestii ekonomii. To dokument w pełni zaangażowany, mający na celu atak na amerykański system bankowy i trawiące go patologię, więc warto się na to mentalnie przygotować. Całość jest zrobiona całkiem dynamiczne i wciąga, w czym na pewno pomaga głos Matta Damona w roli narratora.

Kolor pieniędzy 

Kolor pieniędzy to także aktorski pojedynek

Bardzo dawno temu był sobie rewelacyjny film zatytułowany “Bilardzista”, w którym Paul Newman świetnie odegrał postać drobnego cwaniaczka naciągającego ludzi na pieniądze za pomocą gry w bilard. Dwadzieścia pięć lat później Scorsese postanowił nakręcić kontynuację jego historii i niestety wyszło mu to dość średnio. Początek zapowiada się rewelacyjnie – znużony Fast Eddie Felson poznaje bardzo uzdolnionego Vincenta Laurie (Tom Cruise), którego postanawia wprowadzić w świat wielkiego bilardu. Jednak Lauria jest w gorącej wodzie kąpany i nie chce podporządkować się radom doświadczonego mentora. Mamy więc idealny materiał na dramatyczny konflikt, ale to napięcie gdzieś się ulatnia i film ostatecznie okazuje się zbyt lekki w wymowie. Jednak nadal ogląda się go przyjemnie z powodu świetnych zdjęć, muzyki oraz aktorskich popisów. Newman to ponownie klasa sama w sobie, ale Cruise także pokazuje pazur. Trzeba mu przyznać, że w czasach przed zostaniem gwiazdorem, doskonale radził sobie w rolach postrzelonych młodziaków pragnących zawojować świat. O filmie pisałem też tu

 Konsul

Konsul to jedna z najlepszych ról Fronczewskiego

Bardzo sprawnie poprowadzona opowieść oparta na życiorysie Czesława Śliwy – naciągacza, który w 1969 założył fikcyjny konsulat austriacki we Wrocławiu, a wcześniej oszukał na pieniądze całą rzeszę ludzi. Największym atutem jest świetna rola Fronczewskiego, który dodaje swojemu bohaterowi takiej charyzmy, że bardzo łatwo uwierzyć w jego siłę przekonywania i talent do oszustw. Film mógłby poświęcić trochę więcej czasu tytułowemu przekrętowi zamiast skupiać się na wcześniejszych wałkach bohatera, ale to i tak kawał porządnego rzemiosła.

Kwaśne winogrona

Kwaśne winogrona zabierają nas w świat naprawdę drogich win

Na Netflixie świetny dokument o bardzo specyficznym przekręcie dokonanym na obrzydliwie bogatych miłośnikach bardzo drogich win, którzy dali wkręcić się jak małe dzieci w masowe zakupy podrabianych butelek. Ta napisana przez życie historia ma w sobie wszystko, czego potrzeba w dobrym filmie o oszustach: banda naiwnych bogaczy, która daje się oszukać przybyszowi znikąd, ambitnego producenta win, który postanawia go zdemaskować i nigdy nie wyjaśnioną do końca tajemnicę. Naprawdę ogląda się to lepiej niż niejeden film o zawodowych naciągaczach.

Midnight Run

Midnight Run to kino, którego się już nie robi

Nie jest to film wybitny, ale bardzo podoba mi się jak wręcz wzorcowo spełnia wymogi swojego gatunku (komedia sensacyjna). Cyniczny łowca nagród dostaje pozornie proste zadanie wyśledzenia i dostarczenia do Los Angeles nieuczciwego księgowego. Nie wie, że jego cel ukradł 15 milionów groźnemu gangsterowi. Zadanie szybko zmienia się w wielką ucieczkę przed bandytami, agentami FBI i innym łowcą nagród. Oczywiście panowie mimo pierwotnej niechęci szybko zaczynają się z sobą dogadywać, a główny bohater okazuje się mieć serce we właściwym miejscu. Scenariuszowo standard, ale świetnie zrealizowany, głównie dzięki budowaniu napięcia na konflikcie między postaciami. Fajnie się ogląda De Niro, któremu kiedyś chciało się bawić także takimi mniej dramatycznymi rolami. Jeśli ktoś stęsknił się za filmami o pościgach i komediach pomyłek, to niech śmiało sięga. Bardzo przyjemne kino rozrywkowe.

Naciągacze

Naciągacze to chyba ostatni udany film Ridleya Scotta

Jeden z ostatnich udanych filmów Ridleya Scotta i jedna z ostatnich dobrych ról Nicolasa Cage’a – zanim stał się więźniem samego siebie. Dość urocza historia o schorowanym przez nerwicę naciągaczu, który pod wpływem poznania nastoletniej córki zaczyna powoli zmieniać swoje niezbyt udane życie. Skoro jest to film o przekrętasach, to od początku spodziewamy się wielkiej fabularnej wolty na końcu, ale mimo tego, wiele osób może być nieźle zaskoczonych. Całość jest może trochę zbyt łzawa, ale ostatecznie to bardzo ciepły i zarażający optymizmem film, który w przewrotny sposób pokazuje, że szczęście często nie leży tam, gdzie go szukamy. Raczej nikogo nie zachwyci, ale obejrzeć zdecydowanie warto.

Niesamowici bracia Bloom

Niesamowici bracia Bloom i ich partnerki w zbrodni

Przykład na to, że chęć naśladowania filmowego stylu Wesa Andersona rzadko kiedy kończy się sukcesem. Opowieść o rodzeństwie oszustów, które jako cel swojego ostatniego przekrętu obiera sobie ekscentryczną dziedziczkę wielkiej fortuny. Wszystko tu podane jest tak, aby dało się wykorzystać jak najwięcej estetyki związanej z quirkywave. Na początku zdaje to egzamin, ale w pewnym momencie ta pretensjonalność zaczyna najzwyczajniej męczyć. Szkoda, bo to całkiem sprawnie opowiedziana historia przygodowa z świetnym aktorstwem. Wyjątkowo charyzmatyczne występy Marka Ruffalo i Adriena Brody’ego, które jednak bledną przy wręcz zjawiskowej Rachel Weisz.

Paper Moon

Paper Moon to sentymentalna podróż w przeszłość

 

Gdy za oknem jest tak koszmarnie, warto obejrzeć sobie film, który rozpala serducho i wyciska łzy z oczu. Fabuła jest dość prosta – lata 30 w USA, drobny oszust sprzedający Biblie, podejmuje się dostarczenia dziesięcioletniej sieroty do jej ciotki. Para na początku nie darzy się sympatią, ale kiedy okazuje się, że dziewczynka ma talent do przekrętów, pojawia się więź. Film stylizowany na produkcję z lat czterdziestych, co dzisiaj dodaje mu jeszcze więcej uroku. Doskonały duet aktorski Ryana O’Neala i jego córki Tatum pozwolił przenieść na ekran prawdziwe emocje, naprawdę cudownie się ich ogląda. Co ciekawe, dziewczynka zdobyła  Oscara za rolę drugoplanową, mimo że występuje w większości scen.

Plan idealny

Plan idealny to także perfekcyjne wystepy aktorskie

To jeden z tych filmów, które od początku do końca są rozpisane tak, aby zaskoczyć widza ujawnieniem tego, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodziło. To chyba najdziwniejszy napad w historii kina: grupka rabusiów napada na bank i każe przebrać się wszystkim zakładnikom w takie same ubrania jak oni. Od samego początku nowojorska policja wodzona jest za nos, a my szybko orientujemy się, że pieniądze wcale nie są główną motywacją bandytów. Od samego początku trzyma w napięciu dzięki świetnemu scenariuszowi, pomysłowej realizacji i doborowej obsadzie aktorskiej (Denzel Washington, Clive Owen, Judie Foster, Willem Dafoe, Christopher Plummer). Wisienką na torcie są umiejętnie wplecione wątki społeczne, które charakteryzują kino Spike’a Lee.

               Rybka zwana Wandą

Rybka zwana Wandą

Bardzo chwalebny przykład na to ile w komedii może zdziałać doskonale dobrana obsada aktorska. Przyznam, że fabularnie nie zostałem jakoś szczególnie porwany. Ot, taka głupkowata komedia pomyłek o bandzie szuj, które próbują wykiwać siebie nawzajem. Jednak cała ta farsa jest odegrana z taką energią, że trudno nie poprawić sobie nią humoru. John Cleese, Jaimie Lee Curtis, Micheal Pallin i nagrodzony Oscarem Kelvin Kline dają tu niesamowity popis, który daje do zrozumienia, że role komediowe są jednymi z najbardziej wymagających ze wszystkich gatunków.

Wall Street

Wall Street i bardzo dużo żelu na włosach bohaterów

Rzetelnie zrealizowana opowieść o chciwości, winie i odkupieniu ogląda się całkiem przyjemnie, choć za dużo w niej giełdowego żargonu, przez co osobom niezorientowanym w ekonomicznych niuansach może być trudno utrzymać pełnie skupienie. Najbardziej wyróżnia się wyśmienita, nagrodzona Oscarem kreacja Michaela Douglasa jako Gordona Gekko – monolog o pozytywnej sile chciwości przeszedł już do historii kina. Film Stone’a ogląda się jednak ciekawie z innego powodu – pewnie trzydzieści lat temu ukazany obraz zepsucia Wall Street musiał szokować, ale z obecnej perspektywy to wszystko wydaje się niewinne. Porównując z problemem opisywanym w “The Big Short” lub “Chciwości” to maklerzy z “Wall Street” wydają się idealistami, a sam Gekko dbającym o innych misiem-tulisiem. I dlatego warto po ten film sięgnąć – oraz po to koszmarne umiłowanie do szelek.

Wielki Szu

Wielki Szu to wybitna rola Nowickiego

Jeden z nielicznych polskich filmów, które zdobyły status kultowego nie będąc jednocześnie komedią. Zresztą określenie kultowy pasuje tu idealnie, bo mamy do czynienia z produkcją, którą jako całość trudno nazwać wybitną, ale specyficzny klimat i niezwykle charyzmatyczna kreacja Nowickiego przysłaniają jej wady. Do minusów trzeba zaliczyć koszmarnie dialogi, które rażą swoją sztucznością. Dość zabawnie wygląda teraz ten blichtr i bogate życie rodem z Polski Ludowej, ale to już kwestia epoki. Samą fabułą też trudno uznać za szczególnie porywającą i oryginalną. Jednak te wady nie są istotne, bo kiedy Wielki Szu bierze karty do ręki i zaczyna opowiadać o hazardzie, to już jesteśmy ofiarami jego blefu. Jeden z najlepiej odegranych antybohaterów w historii polskiego kina jest wystarczającym argumentem, aby zapoznać się z tą pozycją

Snatch Snatch to świetny popis Brada Pitta

Jeden z nielicznych filmów, które widziałem z tysiąc razy, a i tak za każdym seansem bawię się bardzo dobrze. Jeśli można powiedzieć, że Guy Ritchie osiągnął kiedyś filmowy geniusz, to stało się to właśnie w tym przypadku. Takie nagromadzenie świetnych postaci, tekstów i narracyjnych perełek nie zdarza się za często. Kilka przeplatających się ze sobą historyjek ze świata gangsterów opowiedziane zostało z niezwykłym luzem i realizatorskim kunsztem – w ogóle nie czuć tu zgrzytów charakterystycznych dla takiej formuły. Świetne popisy aktorskie z Bradem Pittem, grającym przedstawiciela Irish Travelers, na czele. Jedno ze szczytowych osiągnięć w dziedzinie komedii gangsterskiej i po prostu obowiązkowy film do nadrobienia – jeśli ktoś jeszcze go jakimś cudem nie widział.

 

SztosSztos

Powtarzając reżyserski debiut Olafa Lubaszenki zdziwiłem się, jak bardzo nijaki jest to film. W jakiś niezrozumiały dla mnie sposób przyklejono mu łatkę kultowego, ale jedyne co ma do zaoferowania to żerowanie na dość taniej nostalgii za latami siedemdziesiątymi. Dwóch drobnych cwaniaków jeździ po Polsce Ludowej i zarabia oszukując zagranicznych turystów na dewizach. Szykują się też do wielkiego przekrętu na nieuczciwym (wobec nich) koledze, który ostatecznie nie jest niczym imponującym. Sami panowie zresztą też nie są postaciami, które dałoby się jakoś mocniej polubić. Najlepiej w tym wszystkim wypadają kreacje aktorskie Jana Nowickiego i Cezarego Pazury, któremu jeszcze wtedy chciało się starać.

The Big Short

The Big Short

Obejrzany po raz drugi nadal robi bardzo dobre wrażenie. Chciałem go oglądać z doskoku razem z rodziną, ale jak przysiadłem to nie wstałem do samego końca. Niesamowite jak film opowiadający o skomplikowanych zagadnieniach ekonomicznych trzyma w napięciu jak najlepszy sensacyjniak. Wstawki z celebrytami tłumaczącymi niektóre mechanizmy dla niektórych były przesadą, ale mi ten motyw się nadal podoba. Świetnie poprowadzone osobne wątki, które razem układają się w obraz podstaw krachu giełdowego z 2008 roku. Świetne aktorstwo, zwłaszcza wrażenie robi Steve Carrel w nietypowej dla siebie roli. Do kompletu i lepszego zrozumienia warto jeszcze obejrzeć dokument “Inside Job”, w którym poruszone więcej wątków między innymi wałki z uzyskiwaniem dobrych opinii od ekonomistów z prestiżowych uczelni. Więcej o filmie tutaj tutaj.

Złap mnie jeśli potrafisz Złap mnie jeśli potrafisz

Klasyczny już przedstawiciel filmu Spielberga, który jest świetnie dobrze zrealizowany pod każdym względem, ale brakuje mu finezji i jakiegoś pazura. Oparta na faktach historia genialnego fałszerza, który w latach sześćdziesiątych wyłudził od banków ponad 2,5 miliona dolarów ma w sobie wszystko, czego oczekujemy od takich produkcji: główny bohater (Leonardo di Caprio) jest sprytny i charyzmatyczny, ale ukazany tak, abyśmy mogli mu współczuć, podobnie jak ścigającemu go agentowi (Tom Hanks). Ich wzajemna zabawa w kotka i myszkę wciąga, a ostateczne rozwiązanie przynosi satysfakcję. Jednak jednocześnie ciągle mamy wrażenie, że gdyby Spielberg wzbił się wyższy poziom swoich możliwości, to moglibyśmy otrzymać prawdziwe dzieł, a nie tylko porządnie wykonaną robotę.

Żądło Żądło

Latka lecą, a ten film nadal pozostaje wzorowanym przykładem idealnie skrojonej produkcji o przekrętach. Wszystko jest tu doskonale wyważone: fabuła, humor, akcja i napięcie wynikające z piętrzącej się intrygi. Muzyka, scenografia i zdjęcia tworzą klimat USA lat trzydziestych, który po prostu wylewa się z ekranu i za każdym obejrzeniem wciąga równie mocno. Jednak największym magnesem są tutaj Paul Newman i Robert Redford, którzy stworzyli jeden z najbardziej charyzmatycznych duetów aktorskich w historii kina. Widziałem już wiele razy, a za każdym razem podoba mi się równie mocno. Wieczny klasyk, który w swoim podgatunku nadal rządzi i dzieli. Jeśli ktoś jeszcze nie widział to mu tego zazdroszczę, bo będzie miał okazję zakochać się po raz pierwszy.Scena partyjki pokera w pociągu należy do jednej z moich ulubionych, Newman mógłby mnie uwieść i rzucić ze skały, a ja nadal byłbym mu wdzięczny.