Oglądanie seriali nie jest zajęciem dla osób o miękkich sercach. Przecież każdy z nas choć raz przeżył niesamowity smutek związany ze skasowaniem ukochanej serii, która miała jeszcze światu tyle do zaprezentowania. 

Rynek serialowy w USA to miejsce wyjątkowo okrutne i nieznające litości, zwłaszcza kiedy mowa o klasycznych stacjach telewizyjnych, które muszą skupiać się na wynikach oglądalności, bo to od nich w końcu zależy napływ pieniędzy od reklamodawców. W świecie, w którym co roku pojawia się kilkaset nowych seriali nie powinno nikogo dziwić, że lwia część z nich jest bardzo szybko uśmiercana, czasem nawet przed wypuszczeniem całego sezonu. Oczywiście często dotyczy to produkcji, które w pełni na to zasłuży i za którymi nikt nie będzie płakał, bo nawet o nich nie słyszał. Jednak telewizyjny kosiarz nie zna litości i ścina także seriale wyśmienite, które jednak z jakiegoś powodu nie zdołały przyciągnąć odpowiednio dużej liczby widzów. Każdy z nas ma z pewnością kilka blizn na sercu spowodowanych przedwczesnym odejściem ulubionej serii.

Seriale kasowane od zawszeCrime Story - jeden z najsłynniejszych przedwcześnie skasowanych seriali

Kasowanie seriali nie jest niczym nowym, a smutki zawiedzionych fanów sięgają całe dekady wstecz. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest pochodzące z 1986 roku Crime Story opowiadające o walce porucznika Micheala Torello z okrutnym gangsterem Rayem Lucą. Z planowanych trzech sezonów powstały tylko dwa, co dało dość niespodziewany efekt dramatyczny. Serial miał się ostatecznie zakończyć zwycięstwem sprawiedliwości, ale obecnie kojarzony jest jako jedna z najbardziej przygnębiających opowieści w historii amerykańskiej telewizji. Jednak takie paradoksalne zyskanie na wartości z powodu braku pierwotnie planowanego zakończenie jest sytuacją bardzo rzadką. O wiele częściej mamy do czynienia z bólem, łzami i wieczną tęsknotą. Czego najlepszym przykładem są fani “Firefly”, którzy do dzisiaj nie podnieśli się z traumy.

Firefly to chyba najbardziej symboliczny skasowany serial

Przełom wieków był ciężkim czasem dla miłośników serialowej fantastyki, bo tego typu produkcje padały jedna po drugiej niczym muchy, co nie jest znowu aż tak dziwne – ich stworzenie wiąże się zazwyczaj z o wiele większymi kosztami niż ma to miejsce choćby w tytułach sensacyjnych lub komediowych. Koronnym przykładem jest właśnie wcześniej wspomniany Firefly, który mimo sporej bazy oddanych fanów przeżył zaledwie jeden sezon zwieńczony nie do końca satysfakcjonującym filmem spinającym większość rozpoczętych wątków. Z tego okresu jednak najbardziej boli mnie kasacja zniewalającego Carnivale, które zakończyło się po dwóch sezonach planowanej na sześć lat epickiej historii. Boli to tym bardziej, bo HBO słynęło kiedyś (piękne czasy), że nie pozbywa się seriali przed ich zakończeniem. W tym wypadku powód był prozaiczny – Carnivale, kosztujące dwa miliony dolarów za odcinek, okazało się po prostu za drogie. Warto zauważyć, że działo się w to momencie, kiedy J.J. Abrams właśnie przeprowadzał rewolucję, udowadniając za sprawą Zagubionych, że ładowanie wielkich pieniędzy w seriale to przyszłość telewizji. Kto wie, jak potoczyłyby się losy tych produkcji, gdyby miały swoją premierę kilka lat później?

Kolejne skasowane nadzieje

Carnivale skasowane z powodu za dużego budżetu

Kolejną rewolucja związana z kasowaniem seriali miała nastąpić wraz z Netflixem, którego włodarze na samym początku zarzekali się, że u nich wszystkie serie mogą czuć się bezpiecznie. No cóż, na początku tak było, ale chyba nikt się nie zdziwił, kiedy także wielkie N zaczęło ucinać głowy swoim produkcjom. Najbardziej chyba dotknięci poczuli się fani Sense8 autorstwa sióstr Wachowskich. Mogło to zaboleć tym bardziej, że właśnie takie eksperymentalne produkcje mogły czuć się bezpiecznie dzięki wcześniejszym zapewnieniom internetowego giganta. Podobny los spotkał Get Down, którego pierwszy sezon kosztował aż 100 milionów dolarów, co okazało się za dużym wyzwaniem dla platformy. Ponoć mocno zawiniły też problemy związane z zapleczem produkcyjnym, ale skoro w House of Cards udało się w jakiś sposób przeskoczyć problem banicji Kevina Spacey, to wychodzi na to, że wszystko da się naprawić jeśli w grę nie wchodzą pieniądze.

Sense8 - skasowany serial Netflixa

Osobny akapit chciałem poświęcić ratowaniu porzuconych seriali, co w kontekście tego weekendu jest dość zabawne. Zacząłem pisać ten tekst w piątek, kiedy w świat ruszyła wieść o skasowanie przez Fox Brooklyn 99. W sobotę okazało się, że komedia o sympatycznych policjantach zostaje przejęta przez NBC, a to za sprawą oszałamiającego odzewu fanów na mediach społecznościowych. Nie wiadomo, czy to prawda czy strategia polegająca na pokazaniu, że głoś widzów także się liczy, ale tak naprawdę nie jest to istotne. Przekaz jest jasny: oni Was nie słuchają, ale my rozumiemy, że chcecie dalej oglądać. Choć nadal jednym z najbardziej imponujących przykładów fanowskiego buntu pozostaje zasypywanie siedziby CBS orzeszkami ziemnymi w ramach akcji “Ocal Jerycho” związanej ze skasowaniem serialu po jednym sezonie. Sukces okazał się krótkotrwały, bo produkcja drugiego sezonu zakończyła się po zaledwie siedmiu odcinkach.

Nadzieje na powrót skasowanych seriali

Brooklyn 99 zostało uratowane

Innym serialem, który w ten piątek dostał wyrok od swojej stacji jest space opera “The Expanse” produkowana przez SyFy, ale pojawiająca się pod szyldem “Netflix original”. Ten dodatek sprawia, że zrozpaczeni fani mają nadzieję, że Netflix przejmie serial i postawi na jego kontynuację, co już się zdarzyło przy kilku innych produkcjach. Podobnie sprawa miała się z Holistyczną agencją detektywistyczną Dirka Gently’ego skasowaną po dwóch sezonach. Skoro udało im się po tylu latach przywrócić “Arrested Development”, to czemu nie mogliby zrobić tego z tymi seriami? Cóż, będę wróżył z fusów, ale oczywistym wydaje się fakt, że seriale komediowe są o wiele tańsze i łatwiejsze w produkcji niż rozdmuchane pod względem budżetu produkcje fantastyczne. Choć z drugiej strony kasacja serialu komediowego, z założenia proceduralnego w formie, nie boli aż tak jak urwanie wielowątkowej fabuły w połowie.

Arrested Development wróciło z banicja po latach

Seriale będą przerywane, to się chyba nigdy nie zmieni. Będziemy opłakiwali nasze ulubione serie, które musiały odejść kiedy inne cieszą się swoim dziewiątym sezonem, choć już dawno powinny gryźć glebę. Choć jest w tym promyk nadziei, bo sytuacja nie jest tak tragiczna jak miało to miejsce w zeszłej dekadzie. Pieniądze nie są już takim problemem, odzew fanów jest coraz bardziej widoczny, a stacje chętniej dają szansę i widzą możliwości niezauważone przez konkurencję. Wspominajmy ukochane serie, które odeszły przedwcześnie, ale patrzmy pozytywnie w przyszłość i pamiętajmy, że nic zostało zapisane raz na zawsze.