Coś mnie ostatnio wzięło na nadrabianie zaległości w rodzimej klasyce. Cofnąłem się więc o kilka dekad, kiedy to nasze kino naprawdę miało do zaoferowania wiele ciekawego.

 

Ziemia obiecana ziemia obiecana

O historii narodzin fabrycznej Łodzi słyszałem wiele dobrego, ale nie spodziewałem się, że będzie to film, który mnie po prostu zachwyci. Większość elementów jest dopracowana do perfekcji. Od reżyserii, ciekawych zdjęć po żywe postacie, które zostały wyśmienicie zagrane. Szczególne brawa należą się Danielowi Olbrychskiemu i Wojciechowi Pszoniakowi, panowie stworzyli jedne z najbarwniejszych ról w historii polskiego kina. Tym, co chyba najbardziej urzekło mnie w arcydziele Wajdy jest niesamowity klimat samej Łodzi, symbolizującej wszystko co najlepsze i najgorsze w narodzinach kapitalizmu. Jeśli chcecie się przekonać, za co Wajda jest tak ceniony na całym świecie, Ziemia Obiecana powinna Wam to wyjaśnić.

Amator

amator

Długo zabierałem się do ogarnięcia tematu Kina Moralnego Niepokoju, bo bałem się nadęcia, smutku i rozpaczy kojarzonego z tym tematem. Jednak “Amator” bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, między innymi właśnie brakiem wspomnianego nadęcia. To dość prosta opowieść o człowieku, który przez przypadek odkrywa swoją wielką pasję, nie spodziewając się nawet, że zupełnie odmieni to jego życie. Oczywiście znajdziemy tutaj dość natarczywie pokazywany dramat człowieka w zderzeniu z władzą i cenzurą, ale na szczęście znalazło się miejsce dla innych spraw. Najbardziej ujmujące jest przedstawienie miłości do tworzenia filmów i ogólnej potrzeby wyrażania samego siebie. Moc odziaływania filmu wiele zawdzięca doskonalej roli Jerzego Stuhra, który buduje swoją postać na bardzo subtelnycvh nutach. “Amator” w pewnych momentach trąci myszką, ale jest historią na tyle uniwersalną, że nadal potrafi zaintrygować.

Przypadek

przypadek

Jeden z tych obrazów, które pozwalają przypomnieć sobie, że Bogusław Linda na początku kariery specjalizował się w rolach zagubionych wrażliwców, a karabiny przyszły dopiero później. W “Przypadku” Kieślowski bierze na warsztat odwieczne pytanie o tym, jak na nasze życie mogą wpłynąć zupełnie przypadkowe zdarzenie. Przedstawia nam trzy wersje historii młodego studenta medycyny, zależne od tego, czy udało mu się dobiec na pewien pociąg. W całości czegoś mi brakuje, ale nie mogę odmówić jej odmówić nastroju i tego, że każda z opowieści jest sama w sobie ciekawa. “Przypadek” nie sprawił, że musiałem przemyśleć całe swoje życie, ale z całą pewnością to film potrafiący skłonić do głębszej refleksji. Warto sięgnąć, zwłaszcza, że u Kieślowskiego potrafią się pojawić niesamowite ujęcia.

Do widzenia, do jutrado widzenia do jutra

Film, który można określić jednym przymiotnikiem – uroczy. Trudno w obrazie Morgensterna doszukiwać się czegoś więcej, historia krótkiego romansu między gdańskim lekkoduchem i córką francuskiego dyplomaty jest wręcz banalnie prosta i naiwna. W kwestii formy też nie ma do zaoferowania niczego wyjątkowego. Jednak całość ma jakiś trudny do opisania urok, który po prostu wylewa się z ekranu. Klimat młodości, niewinności i letniej przygody wystarczy, aby nie uznać seansu za czas stracony. Plus jak zawsze charyzmatyczny Cybulskim, ładne ujęcia powojennego Gdańska i Roman Polański w tenisowych szortach. Niby nic niezwykłego, ale obejrzeć warto.

W ramach tego tekstu warto wspomnieć, że wszystkie wymieniane filmy są do obejrzenia legalnie na youtube. Już jakiś czas temu wylądowały tam produkcje tak uznanych studiów jak “Tor” i “Kadr”. Naprawdę warto się sprawie przyjrzeć bliżej.