W tym odcinku przeglądu trzy perełki i jeden spory zawód. Wśród opisywanych komiksów znalazły się kolejna pokręcona pozycja od Daniela Clowesa, dwie wyprawy do świata Łukasza Kowalczuka, brutalna wizja współczesnych rezerwatów Indian i lekka pulpa o międzywymiarowych podróżach.

Skalp – Na początku podchodziłem do tego tytułu z bardzo dużą rezerwą. To kwestia mojego systemu obronnego, który załącza się każdym razem, kiedy słyszę o tym, jak jakiś komiks jest ostry i bezkompromisowy. Często zdarza się, że takie opinie przylegają do albumów, które okazują się potem po prostu gówniarskie i krzykliwe, ale na pewno nie uderzają, tak jak trzeba. Jednak w przypadku opowieści o patologii trawiącej zapomniany przez świat rezerwat Indian, wszelkie pozytywne opinie są prawdziwe. Ten komiks szybko kopie w twarz i pozostawia oszołomionym przez cały czas. Pozornie prosta historia o zbuntowanym Indianinie, który wraca do rezerwatu jako tajny agent FBI nabiera głębi z każdym rozdziałem. To dlatego, że Aaron poświęca dużo miejsca na rozwój nawet drugoplanowych postaci, przez co całość robi się mięsista i wiarygodna. Do tego dochodzi społeczne, pozbawione poprawności podejście, z jakim opisuje patologie samego rezerwatu. Wszystko to podkreślane przez soczyste rysunki Guery. Naprawdę mocna rzecz i jeden z najlepszych mainstreamowych komiksów znajdujących się obecnie na rynku.

wrestling

Radioactive Cross i Tylko Wrestling jest prawdziwy – Łukasz Kowalczuk to twórca, który doskonale wie, co lubi, o czym co chce opowiadać i jest w tym niezwykle konsekwentny. Przy okazji też jest jednym z najbardziej pracowitych komiksiarzy w Polsce. Wszystko to doskonale widać po dwóch jego komiksach, który pojawiły się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. “Radioactive Cross” to Kowalczuk w swojej esencji – pulpowa naparzanka czerpiąca garściami z kultury śmieciowej. Niektórzy mogą narzekać, że to kolejny raz to samo, ale Łukasz gra w otwarte kary i albo się to kupuje albo nie. Dodam, że po tym komiksie widać rozwój jego warsztatu, zwłaszcza jeśli chodzi o zabawę kolorami. Natomiast “Tylko Wrestling jest prawdziwy” to owoc nawrotu fascynacji Kowalczuka jednym z najdziwniejszych sportów USA. To krótki ilustrowany przewodnik po najciekawszych momentach w historii tego zjawiska, świetnie oddaje jego egzotykę. Dla wszystkich, którzy w latach dziewięćdziesiątych wchłaniali ten powiew Zachodu w naszej telewizji.

patience

Patience – Moje drugie spotkanie z twórczością Daniela Clowesa ponownie zostawiło mnie z mętlikiem w głowie. Historia o mężczyźnie podróżującym w czasie, aby odnaleźć i powstrzymać zabójcę swojej żony jest tylko pretekstem dla rozważań na temat istoty miłości, wpływie na życie drugiej osoby i granicy poświęceń, jakich można dla niej dokonać. Clowes nie daje ładnych, prostych odpowiedzi – raczej mocno grzebie palcem w miejscach, które naprawdę bolą. Zwłaszcza, kiedy spojrzymy na wszystko przez pryzmat jego bohaterów, którzy co do jednego wydają się na zawsze spaczonymi indywidualnościami. Mimo bardziej zakręconej fabuły, komiks jest bardziej przystępny niż (równie znakomity) “David Boring” i to od niego radziłbym rozpoczęcie swojej przygody z tym twórcą. Jednak ostrzegam – jest to wartościowa, ale nie do końca przyjemna podróż.

black sciene

Black Science 1-3 – Początkowe pozytywne zaskoczenie, a ostatecznie spory zawód. “Black Science” wydaje się idealnym dziełkiem dla wszystkich fanów staroszkolnego, trochę pulpowego science fiction. Grupka pracowników laboratorium z powodu wypadku zaczyna podróż po alternatywnych wymiarach i próbuje znaleźć drogę powrotną do domu. Po drodze napotyka niezliczone ilości światów, dziwnych postaci, a nawet swoje odpowiedniki z innych światów. Komiks jest napisany bardzo sprawnie i naładowany akcją, która zmusza czytelnika do jak najszybszego zapoznania się z kolejną stroną. Jednak tylko do pewnego momentu – w okolicach trzeciego tomu, kiedy cała para zeszła, poczułem, że ta historia tak naprawdę do niczego nie prowadzi i po prostu nie mam ochoty poznawać jej dalszego ciągu. I nie chodzi mi, aby w pulpowej historyjce kryło się nie wiadomo co. Po prostu twórcą starczy siły tylko na początek swojej historii, potem zaczyna się robić nijako i już żadne fajerwerki tego nie uratują. Fajne jako ciekawostka, ale nie należy spodziewać się niczego więcej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>