“Punisher Max 3”, “Wszechksięga”, “Hellboy tom 3”, “Rufus. Wilk w owczej skórze” i “Transmetropolitan” – oto komiksy, który trafiły do tej edycji przeglądu komiksowego.

Wszechksięga

Wszechksięga

Tomasz Grządziela, jeden z bardziej nieobliczalnych polskich rysowników, przygotował album, który spokojnie można nazwać rozbudowanym eksperymentem. Oprawa graficzna inspirowana średniowiecznymi ilustracjami i malunkami robi duże wrażenie i każe czuć spory szacunek do konsekwencji i staranności autora. Wydana w dużym formacie stanowi piękny przedmiot, który sprawia przyjemność przy samym kartkowaniu. Jednak trochę zawiodłem się w kwestii fabuły – opowieść o okrutnym królu władającym królestwem czekającym na zagładę to tylko jeden wielki żart narracyjny. Całkiem zabawny, ale spodziewałem się, że naprawie stu stronach zmieści się jakaś ciekawsza historia. Jednak to nadal komiks, którym powinni zainteresować się wszyscy lubiący oryginalne podejście do kwestii rysowania i zabawy obrazkową narracją.

Punisher MAX tom 4

Punisher Max tom 4

Kolejny tom pisanej przez Gartha Ennisa serii o Franku Castle ponownie udowadnia, że to jedna z najlepszych rzeczy, które kiedykolwiek powstały w Marvelu. Irlandczyk kontynuuje zabawę konwencjami i tworzenie historii o bardzo różnych klimatach. W pierwszej części Punisher trafia do Afganistanu, gdzie dorwać ma znanego już nam Człowieka z Kamienia – znanego ze swojego okrucieństwa, byłego sowieckiego oficera. To opowieść utrzymana w wojennym klimacie, atakująca międzynarodową politykę Stanów Zjednoczonych. W drugiej części wracamy do świata amerykańskich gangsterów, ale tym razem Castle odgrywa tu drugorzędną rolę. Przez większość czasu obserwujemy plany pięciu mafijnych wdów, które chcą się zemścić za śmierć swoich mężów. To opowieść o ludziach, których życie zmieniła wieczna krucjata naszego bohatera. Jest w niej trochę za dużo wątków, ale to nadal kawał solidnej opowieści akcji. Dużo wrażenie robi fakt, że seria dobijająca pięćdziesięciu zeszytów nadal jest zaskakująco świeża i wciągająca. Zwłaszcza, że mowa tu o postaci, przy której bardzo łatwo popaść w monotonie. O poprzednich tomach pisałem tu, tu oraz tu

Transmetropolitan tom 1

Tranmetropolitan tom 1

Trochę obawiałem się powrotu do tego komiksu i do z dwóch powodów. Po pierwsze, zapamiętałem, że Ellis czasami w swoich odchyłach bywa czasami za wulgarny i lubi klozetowy humor. Owszem, znalazło się dla niego miejsce, ale jest go mniej niż pamiętam i w sumie pasuje do porytej osobowości Pająka Jeruzalem. Druga obawa była jednak poważniejsza – czy mająca dwadzieścia lat wizja przyszłości nadal może zadawać nam interesujące pytania? Bo takie twory mają to do siebie, że rzeczywistość w niektórych aspektach zdążyła wyprzedzić dawnych proroków. Jednak tutaj okazuje się, że dystopia stworzona przez Ellisa nadal potrafi dać sporo do myślenia, a niektóre jej elementy, na przykład nieustanny szum informacyjny są dziwnie znajome. Pomijając już te aspekty, to po prostu komiks, który nadal czyta się wyśmienicie i trudno się od niego oderwać. Jeśli jeszcze nie znacie opowieści o Huntersze S. Thompsonie przyszłości, to koniecznie nadróbcie ten brak.

Rufus. Wilk w owczej skórze

Rufus. Wilk w owczej skórze.

Bardzo przyjemny komiks dla trochę starszych dzieci, oparty na podobnym pomyśle, co “Zootopia”. W świecie przedstawionym wszystkie postaci to zwierzęta, które zachowują swoje naturalne cechy. Tytułowy bohater to wilk adoptowany przez małżeństwo roślinożerców, który chce znaleźć przyjaciół w nowej szkole. Jednak bycie drapieżnikiem skazuje go na ocenę po pozorach i przynależność do do nielubianej grupy. Jednak szybko okazuje się, że nie tylko on nie czuje się dobrze w narzuconej odgórnie roli. Bartosz Sztybor opowiada wartką historię z mądrym morałem, która wypełniona jest nawiązaniami, które powinny ucieszyć też rodziców docelowych odbiorców. Bardzo podoba mi się, że to komiks, który traktuje młodego czytelnika jako pełnoprawnego partnera do dyskusji i pozbawiony jest nadmiernej infantylizacji. Fenomenalne wrażenie robią rysunki Agnieszki Świętek – naprawdę miłe dla oka i pomysłowe projekty zwierzęcych bohaterów.

Hellboy tom 3. Zdobywca czerw. Dziwne miejsca

Hellboy tom 3. Zdobywca czerw. Dziwne miejsca

Fajnie się czyta te wydania zbiorcze, bo świetnie po nich widać, że Mignola wciąż poszukiwał odpowiedniej formy, aby opowiedzieć swoje sztandarowe dzieło. W pierwszej części wracamy na znane już rejony – rogaty ponownie spotyka się z mistyczno-technologicznymi nazistami pragnącymi przyśpieszyć zagładę świata, a całość stanowi parafrazę poematu Edgara Alana Poe. Jednak w “Dziwnych miejscach” autor zdaje się w końcu zyskać na tyle pewności, aby odesłać czytelników w odmęty szaleństwa swojego uniwersum (dość zabawne, że tłumaczy to faktem powstania filmowego odpowiednika i konieczności wytłumaczenia pewnych spraw) i przedstawia mitologię stojącą za postacią Hellboya. Jest w tej serii coś niezwykłego – niby jej naśladowców pojawiła się niezliczona ilość, ale oryginał ciągle wydaje się czymś nie do podrobienia. Nie wiem nawet jak to określić, po prostu z każdej strony wylewa się tutaj nieskończona miłość do komiksu i opowiadania historii.