Witam serdecznie w trzydziestej odsłonie przeglądu komiksowego Kusi na Kulturę. Tym razem na liście znalazły się “Obiecanki”, “The Goon”, “Wilson” i “Vision”.

Obiecanki

obiecanki komiks

Debiutancki album Agnieszki Świętek to komiks gorzki, ale jednocześnie bardzo ciepły. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że to historia tylko dla młodszych czytelników. Pocieszne, antropomorficzne zwierzaki przypominają bohaterów kreskówek, ale to tylko przeciąga dla poruszanego przez, autorkę problemu. Sama treść jest tu uniwersalna, a jej pełen wymiar docenią dojrzali odbiorcy. Obiecanki przedstawiają obraz rozbitej rodziny z perspektywy nastoletniej bohaterki żyjącej wraz z pełną nadziei małą siostrzyczką oraz pozbawioną złudzeń matką. Nie ma tutaj niczego, czego byśmy nie znali z wielu podobnych historii, ale to nieistotne, bo liczy ładunek przekazywanych emocji. A ten jest naprawdę duży. Świętek przekazuje je także za sprawą ciekawego zabiegu graficznego – większość komiksu jest czarno-biała. Wyjątkiem jest tu kolor żółty pojawiający się w momentach nadziei na powrót ojca. Komiks zdobył nagrodę dla najlepszego polskiego albumu roku podczas 29 Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.

 

 

The Goon. Kolekcja Tom 1

the goon kolekcja

Non Stop Comics wydało u nas w grudniu pierwszą zbiorczą cegłę (prawie 500 stron!) kultowych komiksów Erica Powella opowiadających o pewnym mięśniaku naparzającym się z bandą zombie oraz innymi dziwadłami. Przygody tytułowego Zbira to czysta, twórcza radość wynikająca z komiksowej pulpy. Pełno tutaj nawiązań do amerykańskiej mitologii, groszowych powieści i kina klasy całego alfabetu. Jest brutalnie, bezkompromisowo, a humor często przekracza granice dobrego smaku. Jednak dla mnie jest to seria, którą należy przyjmować w małych dawkach, bo w dużym natężeniu robi się dość powtarzalna, a “szokujący” dowcip staje się trochę nijaki. Dlatego też czytam sobie tego Zbira powoli od tych dwóch miesięcy, po historyjce na kilka dni i w ten sposób za każdym razem mam z tego satysfakcję. Muszę też przyznać, że im dalej w las, tym seria wydaje mi się lepsza – pojawia się więcej historii postaci, świat nabiera szczegółów, przez co całość robi się od gęstsza i bardziej konkretna. A graficznie to jest prawdziwy komiksowy wygrzew, od samego patrzenia na kadry można dostać energetycznego kopniaka.

Wilson

wilson komiks

Tytułowy bohater Wilsona jest koleżką, z którym raczej nie chcielibyście mieć nic wspólnego. Pozornie powinniśmy mu współczuć – to samotny, pozbawiony stałego zajęcia czterdziestolatek, który za jedynego towarzysza życia ma psa. Jest rozwiedziony od szesnastu lat, a z członków rodziny pozostał mu umierający na rak ojciec. Jednak trudno okazać mu sympatię, bo przy okazji jest też niemożliwym wręcz dupkiem. Krytykuje wszystko i wszystkich, jest chamski w obyciu, a sam nie jest w stanie spojrzeć na siebie krytycznie. Zbieg okoliczności sprawia, że dowiaduje się o córce, którą jego była żona oddała do adopcji. Jeśli myślicie, że z tej okazji czeka Was kolejna historia o znalezieniu życiowego celu, to możecie się srogo zaskoczyć. Nie będę za dużo zdradzał, ale jeśli opowieść drogi powinna być tak naprawdę historią o zmianie głównego bohatera, to Wilson stanowi jej zaprzeczenie.

Wilson komiks

Bardzo ciekawa jest tutaj forma, którą Daniel Clowes wybrał dla swojego komiksu – Wilson składa się z około osiemdziesięciu mini-opowieści, których kompozycyjne zamykają się na jednej stronie. Początkowo wręcz może wydawać się, że to zbiór niepowiązanych ze sobą epizodów, jednak potem nabierają one ciągłości. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że każda z tych stron jest narysowana w trochę innym stylu. Clowes pokazuje naprawdę szeroki wachlarz rysowniczych umiejętności. Zobaczymy tutaj zarówno realistyczne grafiki, bardziej swobodne przedstawienie ludzkich postaci, ale także rysunki przypominające proste, kreskówkowe paski z tylnych stron gazet. Wilson to jeden z tych albumów, które bawią poszczególnymi elementami, ale jednocześnie potrafią wpędzić w niezłego doła. Obserwowanie najsmutniejszego człowieka świata daje poczucie ulgi, że może nasze życie nie jest takie złe. Jednak z drugiej strony jego rozbrajająca szczerość potrafi drapać miejsca, w których skrywają się egzystencjalne lęki trawiące chyba wszystkich ludzi.

 

Vision

vison komiks

Kolejny dowód na to, że w Marvelu ostatnimi laty najbardziej udają się zamknięte serię o drugoligowych postaciach. To właśnie w takich tytułach twórcy mogą poeksperymentować i nie przedstawiać tylko kolejnego trykociarskiego łubudubu. Tym razem padło na pierwszego syntetycznego członka Avengers, czyli syntezoida Visiona. Tom King oparł swoją dwunastoczęściową serię na ciekawym pytaniu: co stałoby się gdyby android postanowił założyć rodzinę i próbowałby żyć z nią na przedmieściach? Bo tak właśnie postanowił zrobić Vision. Stworzył sobie żonę i dwójkę nastoletnich dzieci, którzy zostali zaprogramowani do zachowywania się właściwie do swojego wieku. Dzieciaki chodzą do szkoły, Vision jeździ do pracy, a pani Visionowa zajmuje się domem. Główny bohater robi wszystko, aby jego rodzina zdawała się zupełnie normalna. Problem jest tylko jeden – syntezoidy owszem starają się robić to, co inni ludzie, ale tak naprawdę odgrywają puste dla nich gesty. Choćby wizyta w restauracji, gdzie tylko zamawiają jedzenie a potem siedzą razem pół godziny przy stole. Nie muszą jeść, ale rodzina powinna czasami zorganizować wypad do knajpy. 

vision komiks

Historia na początku wydaje się raczej zabawna i groteskowa, ale od samego początku wiemy, że zmierza ku tragicznemu finałowi, a to za sprawą tajemniczego narratora, który zdradza pewne zdarzenia na długo przed ich pojawieniem się w fabule. King stworzył opowieść, która zadaje sporo ciekawych pytań na temat tożsamości, społecznych konwenansów i tego, co czyni z nas prawdziwe jednostki. Przez dialogi cybernetycznych bohaterów uwypukla absurdy ludzkich zachowań, ale tworzy też tragiczne postaci, które próbują stać się kimś innym niż są naprawdę. Czasami popada w tym w trochę za duży patos i ma tendencje do przesadzania z liczbą opisów, ale ostatecznie wychodzi mu solidne science fiction zadające ciekawe pytania na temat człowieczej natury w konfrontacji z rozwojem technologii. A to chyba najważniejsze, co może zostać zrobione w tym gatunku.