Pora na relację z kolejnego miesiąca mojej przygody ze Storytel. Tym razem wrażenia z odsłuchania “Neuromancera”, “Grafa Zero”, “Tu byłem. Tony Halik” i “Księgi cmentarnej”.

Tekst powstał we współpracy z serwisem streamingu audiobooków Storytel. W jej ramach raz w tygodniu opisuję jedną z dostępnych tam książek, czego efektem będą takie miesięczne zestawienia. Dodatkowo, jeśli ktoś zostanie zaintrygowany jakąś z opisywanych przeze mnie pozycji, to dzięki rejestracji ze specjalnego linku www.storytel.pl/kusina uzyska 30 dni zupełnie darmowego okresu próbnego, który powinien starczyć na spokojne wysłuchanie kilku tytułów. Serdecznie zachęcam i zapraszam do opisu czterech audiobooków, które towarzyszyły mi w ciągu ostatniego miesiąca.

Gibson1_audiobook_cov_v2

Neuromancer –  Możliwe, że narażę się paru osobom, ale ta kultowa i prekursorska dla cyberpunku książka okropnie się zestarzała. Rozumiem, że w momencie premiery była przełomowa i zasługuje na swoje miejsce w historii literatury, jednak nie byłem w stanie słuchać jej z pełną powagą. Po pierwsze myślę, że pada ofiarą przekleństwa futuryzmu – z perspektywy dzisiejszych czasów trzeba dodać jeszcze przedrostek retro, bo technologia poszła w innych kierunku. Po drugie, dochodzi do tego naiwne zafiksowane Japonią w stylu lat osiemdziesiątych. Napotkamy w niej samurajskie miecze, shurikeny i wyhodowanych genetycznie zabójców ninja – nie da się tego traktować na serio. Do tego całość jest napisana w strasznie chaotyczny sposób i to nie tylko dlatego, że fabuła rozgrywa się na kilku poziomach świadomości – Gibson nie do końca nad tym wszystkim panuje. Owszem jest w niej sporo fragmentów, w których można poczuć klimat cybernarkotycznego transu i jest to rzeczywiście dość frapujące, ale nie jestem w stanie polecić jej ludziom, którzy po prostu chcą posłuchać czegoś dla rozrywki. Doceniam zasługę dla gatunku, ale czasami taki właśnie jest los prekursorów. Fani książkowej historii mogą jednak posłuchać choćby z ciekawości, bo od strony technicznej wszystko jest w porządku, a Krzysztof Banaszyk dobrze spisuje się jako lektor.

Graf Zero – Kultowy “Neuromancer” nie przypadł mi zbyt do gustu, ale w komentarzach parę osób napisało, że warto dać szansę drugiej części “Trylogii Ciągu”, czyli “Grafowi Zero”. Muszę za tę radę podziękować, bo rzeczywiście tym razem o wiele przyjemniej słuchało mi się książki napisanej przez Gibonsa. Wydaję mi się, że w tej części o wiele mocniej trzymał się w pisarskich ryzach, przez co całość wydaje się mniej bełkotliwa i bardziej spójna. Może wynika to z faktu, że mniej miejsca musiał poświęcić na światotworzenie, a bardziej skupić na fabule. Ta z kolei wciąga między innymi z powodu dość ciekawej struktury: śledzimy trzy niezależne wątki, które przecinają się dopiero w finale całej opowieści. Każdy z nich ma swoją własną atmosferę i dobrze rozpisanych bohaterów, dzięki czemu trudno się znudzić. Jednak najważniejszy jest w tym wszystkim narkotyczno-cybernetyczny klimat, który kojarzy się z cyberpunkiem. Przy tej próbie dziwne, paranoidalne i brudne wizje Gibsona kupiły mnie w całości. Niepokojący świat przyszłości, w którym rządzą korporacje i technika potrafi zaintrygować nawet dzisiaj.


 

Tu byłem. Tony Halik – Bardzo rzetelnie napisana biografia jednego z najbardziej pozytywnie zakręconych ludzi w historii polskiej telewizji. Tony Halik to postać kultowa między innymi dzięki programowi “Pieprz i Wanilia”, który przez lata prowadził ze swoją partnerką Elżbietą Dzikowską. Przez całe życie w podróży, nigdy nie odpoczywał, był prawie wszędzie, a wszystko to relacjonował w swoich programach. Historię jego życia słucha się jak świetną książkę przygodową, w czym bardzo pomaga rewelacyjny jak zawsze Jerzy Stuhr w roli lektora. Jednak jest w tej biografii coś więcej, bo w końcu sam Halik często zmyślał i podawał sprzeczne fakty związane ze swoimi losami. Mirosław Wlekły odwala kawał dobrej reporterskiej pracy i próbuje ustalić prawdziwą wersję życia polskiego podróżnika. Dokopuje się w ten sposób do paru faktów, które Halik koniecznie chciał ukryć – między innymi wcielenie do Wehrmachtu. Tutaj dla wielu może nastąpić zgrzyt wynikający z rozkopywania czyjegoś życia, ale to już należy do indywidualnej oceny. Z całą pewnością warto się zapoznać, nie tylko z powodów sentymentalnych. Szkoda tylko, że w wersji audio tracimy okazję do zobaczenia wspaniałej kolekcji zdjęć zdobiących drukowane wydanie.

 

Księga cmentarna – Im jestem starszy, tym bardziej przekonuje się do tych prostszych książek Gaimana. Takich pozbawionych za dużej ilości intertekstualnych odniesień, narracyjnych przewrotów i niepotrzebnych udziwnień. I taka właśnie jest opisywany tytuł – to prosta, wypełniona cudami książka skupiająca się na snuciu opowieści. Pewnej nocy spokojnie żyjąca rodzina zostaje zamordowana przez mężczyznę imieniem Jack. Ratuje się tylko niemowlę, które trafia pod opiekę mieszkańców okolicznego cmentarza. Chłopiec otrzymuje imię Nikt i dostaje się pod opiekę dawno zmarłych ludzi. Wyjściowy pomysł rozwija się w groteskowo-absurdalną opowieść o dorastaniu, przyjaźni i godzeniu się z kolejami losu. Mimo pozornie makabrycznej otoczki, to historia wypełniona ciepłem i w ciekawy sposób przybliżająca tematykę śmierci, która nie jest zbyt chętnie poruszana w pozycjach dla młodzieży. Specyficzny klimat bardzo dobrze podkreślony jest przez przypominający szept głos Macieja Kowalika.