W swoim najnowszym filmie Twarz Małgorzata Szumowska przeprowadza atak na mentalność polskiego zaścianka. Niestety nie jest to pochylenie się w celu dyskusji nad rzeczywistym problemem, a miastowy śmiech z wiejskiego zacofania. 

Rozpocznę ten tekst od krytyki, bez żadnego ułagodzonego wstępu: Twarz trwa zaledwie 90 minut, ale wymęczyła mnie potwornie. Pozwalam sobie na to, bo w swoim najnowszym filmie Małgorzata Szumowska także nie sili się “zbędne” subtelności i już w otwierającej scenie prezentuje nam paszkwil skierowany w polskie społeczeństwo. Pierwszym widokiem, jaki mamy okazje oglądać jest grupa znudzonych ludzi czekających na otwarcie supermarketu, w którym odbywa się promocja “na golasa”. Po rozstąpieniu się automatycznych drzwi tłum wbiega do środka, rozbiera się do bielizny i zaczyna walkę o przecenione telewizory. W czasie tej szarpaniny jeden z jej uczestników pochyla się, a my możemy przyjrzeć się opinającym jego tyłek majtkom z napisem “Polska”. Od tego momentu wiadomo już, że Szumowska obrała sobie jako cel bardzo łatwego przeciwnika.

Twarz polskiej wsiTwarz na początku jawi się jako film romantyczny

Głównym bohaterem Twarzy jest Jacek – poczciwy chłopak ze wsi, który przez swoją buntowniczą naturę traktowany jest przez innych mieszkańców jak ktoś w rodzaju wioskowego głupka. Jacek nosi długie włosy, chodzi w kurtce z naszywkami Metalliki i ma aspirację w postaci wyjazdu za granicę. Jednak jednocześnie nie wygląda na aż tak cierpiącego z powodu mieszkania na wsi – ma dziewczynę, całkiem dobrze dogaduje się z okolicznymi ludźmi (a raczej chochołami, ale o tym za chwilę) i pracuje. Na stanowisku dość nietypowym, bo jest jednym z majstrów na budowie pomnika Jezusa w Świebodzinie. W czasie prac dochodzi do wypadku, podczas którego bohater wpada do środka figury i z powodu doznanych obrażeń musi zostać poddany operacji przeszczepu twarzy. Zabieg okazuje się pierwszym udanym w Europie, ale nie zmienia to faktu, że życie Jacka już nigdy nie będzie takie samo.

Twarz ma kilka ładnych ujęć.

Opowiedziana historia nie jest zbyt skomplikowana, ale przecież nie o fabułę w Twarzy, bo ona jest tu tylko pretekstem do jeszcze mocniejszego uwypuklenia paskudnych cech naszej prowincji. Jak już wcześniej wspomniałem, Szumowska zamiast prawdziwych ludzi pokazuje nam chochoły uosabiające konkretne cechy kojarzące się z “zapadłym zadupiem”. Jest oczywiście duch alkoholizmu, obsesyjnej religijności i zacofania. Równie dobrze można by otworzyć “Wielką księgę stereotypów polskich” i poszukać haseł związanych z naszymi wsiami. Plakaty “Twarzy” ozdobione są hasłami definiującymi ją jako komedię. Nie do końca potrafię wyobrazić sobie, aby to był śmiech inny niż ten na zasadzie “ho ho, ale głupie te zacofane wsioki” wydobywające się z gardła wielkomiejskiego panicza. Twórcy wybrali sobie bardzo łatwy obiekt do ataku, który nawet nie ma szans się jakoś porządnie obronić. Nie czuję w tym chęci poprawy pokazanej sytuacji, tylko jakieś nieprzyjemne wskazanie, kto w naszym narodowym układzie jest tą gorszą częścią.

Twarz Jezusa ze Świebodzina

Kto mnie czyta, ten wie, że jestem daleki od krytykowania satyry na polskie społeczeństwo i krzyczenia “ojejku, kraj mi szkalują!”. Jednak w tym wypadku rzeczywiście mogę powiedzieć, że jestem zażenowany poziomem ataku na mieszkańców polskich wsi i miasteczek w wykonaniu Szumowskiej. Nie mówię, że poruszane w filmie problemy nie istnieją – sam często bywam w takiej miejscowości i wiele z nich widać gołym okiem. Tylko jeśli pokazuje się jedną, mocno przerysowaną stronę jakiegoś zjawiska, to nie ma mowy o jakimkolwiek polu do dyskusji. Takie bezczelne wyśmiewanie skumulowanych w jednym miejscu patologii niewiele różni się ode mnie od na przykład takiego “Botoksu” i powielanych mitów na temat polskiej opieki zdrowia. Twarz uwydatnia nam jak bardzo zbliżone bywają narrację zwalczających się opcji światopoglądowych. Skrajna prawica ma swojego chochoła “zgniłego postępowca”, a lewica stworzyła sobie “zacofaną konserwę”. Oba te konstrukty służą do wzajemnego przerzucania piłeczki pozwalające na zwalanie winy na tę drugą stronę. A Szumowska wcale nie stara się używać przesadnie ambitnej retoryki, to raczej pokaz “patrzcie, co za syf mamy koło siebie”.

Twarz to zmarnowany potencjał"Twarz" podchodzi do tematu życia na wsi bardzo stereotypowo

Szkoda tego filmu, bo tkwi w nim pewien potencjał na realizację naprawdę ciekawego przedstawienia poruszanego tematu. Niestety Szumowska obrała drogę w postaci znalezienia sobie chłopca do bicia. Rozumiem, że film może spodobać się wielu osobom, które zgadzają się z jego ideologicznym przesłaniem (atak na przaśną religijność) tylko warto pamiętać o jednym: zgodność z przedstawionym poglądem nie powinna usprawiedliwiać miałkości jego formy. To trochę jak z tym nieszczęsnym Jurkiem Owsiakiem proponującym z woodstockowej sceny Krystynie Pawłowicz, aby spróbowała trochę seksu. Ja w takich momentach stwierdzam, że obie strony naszego narodowego dyskursu często mają ze sobą zbyt dużo cech wspólnych. I żadnej z nich chyba to zbytnio nie przeszkadza.