“Tylko spokojnie” to komiks, w którym powszechny problem spotyka się z osobistymi przeżyciami. O przekazywaniu cudzej historii, pasji i sile opowieści porozmawiałem z jego autorem, Henrykiem.

“Tylko spokojnie” to opowieść bardzo kameralna i osobista. Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na tego rodzaju debiut?

Chyba dlatego, że po prostu lepiej się w takich historiach czuję. Uważam, że komiks świetnie się do nich nadaje. To idealne medium do intymnych i prywatnych opowieści, a do tego można w nim zrobić wszystko.

A w jaki sposób zaczęła się Twoja przygoda akurat z tą konkretną historią?

Zgłosiła się do mnie Ania Warzecha, żona głównego bohatera i pomysłodawczyni tego przedsięwzięcia. Chciała zrobić komiks o nowotworze swojego męża. Ja się na to zgodziłem pod warunkiem, że nie będzie to ani dziennik medyczny, ani typowy dramat jakiego możemy się spodziewać. Zależało mi na tym, aby dodać do tego jakąś fabułę, przełamać ciężar tej historii i dodać możliwości, które oferuje medium. To nie miała być czysto dokumentalna praca i Ania się na to zgodziła.

Nie bałeś się, że praca nad czyjąś historią, wraz z osobą prywatnie z nią związaną, nie odbierze Ci władzy nad scenariuszem?

To nie jest moja historia, a praca z Anią odbywała się na bardzo specyficznych warunkach. Wraz z Markiem bardzo dokładnie opisali mi cały przebieg choroby, od diagnozy po proces leczenia. Co przeżywali, jak radzili sobie z tą sytuacją i kontaktem ze służbą zdrowia. To były godziny rozmów, w czasie których stworzyliśmy podstawę scenariusza. Taki surowy materiał poddałem obróbce. Starałem się spojrzeć na całą sytuację z boku i wybrać te elementy, które byłyby ciekawe dla potencjalnego, niezwiązanego z nimi czytelnika. Chciałem ubrać to wszystko tak, aby ten codzienny i powszechny problem został pokazany z zupełnie innej strony.

tylko spokojnie 1

Bohater to wielki pasjonat muzyki i w tym komiksie zostało to bardzo mocno zaakcentowane. Kiedy wpadłeś na pomysł, aby Marek prowadził rozmowy z ulubionymi muzykami?

Kiedy Ania opowiedziała mi już całą historię, to opowieść, która z niej się wyłaniała była bardzo prosta i banalna, oczywiście z punktu widzenia czytelnika. Dla nich to była niebywała tragedia i wydarzenie zmieniające całe życie, ale ja musiałem spojrzeć na to zupełnie na sucho i powiedzieć “Ania, to co mi powiedzieliście jest pewnym punktem wyjścia, który musimy obrobić i przedstawić czytelnikowi w ciekawej formie”. I taką rzeczą była właśnie muzyka, czyli pasja Marka. Świetnie nadawała się na okulary, przez które można było spojrzeć na ten problem.

Zwłaszcza, że najwięcej rozmawia tam z Milesem Davisem, który nie żyje, ale dzięki swojej twórczości nadal jest obecny.

Motyw duchów i te momenty, w których się pojawiają wydały mi się też ciekawe, a także pozwalały nabrać pewnego dystansu i oddechu. Dla mnie jako twórcy stanowiły punkty przystankowe, dzięki którym mogłem spojrzeć na cały komiks, ocenić go i nabrać trochę krytycznego głosu.

Nie bałeś się, że takie spojrzenie z boku na czyjeś życie może okazać się nie do przyjęcia przez rodzinę?

Ania miała do mnie bardzo duże zaufanie, zresztą wszystkie swoje pomysły z nią konsultowałem i komentowaliśmy je nawzajem. Chciałem uniknąć w tym komiksie jakiś kontrowersji i zdarzeń odnoszących się do realnych osób (oprócz głównych bohaterów). Jego celem nie było szokowanie ani narzekanie na służbę zdrowia, czy społeczeństwo. Zdecydowaliśmy się aby to była pewna fantazja, która odda ducha chorej osoby.

tylko spokojnie 2

W warstwie graficznej pozwalasz sobie na dużą swobodę i metafory. Na przykład sekwencję z wchodzeniem do jaskini.

W tym tkwi właśnie cała siła komiksu, a po drugie opowiadania. Strasznie kręci mni samo opowiadanie. Nie “informowanie”, co dziś jest nagminne, a właśnie snucie opowieści, czyli zamykanie tych informacji w jakieś symbole, narracje. Uważam, że to dotyka nas o wiele głębiej. Moglibyśmy z tego zrobić komiks informujący o tym jak przebiega leczenie nowotworu, ale to byłoby straszne. Wolę iść w zupełnie inną stronę, opowiadać i zamykać w historię. W opowieści tkwi ogromna siła, o której zapomnieliśmy. Siła pozwalająca nam na porządkowanie naszego życia, właśnie dzięki ubieraniu w metafory i uproszczenia. Ktoś może powiedzieć “ee, tak nie było, jak ktoś jest chory na raka to nie rosną mu na całym ciele włosy, tak nie było”. Ale przecież nie o to chodzi, pod względem emocjonalnym to jest najczystsza prawda, czasami o wiele mocniejsza niż suche fakty. Zostało to chyba docenione, bo mogę powiedzieć, że komiks został objęty patronatem fundacji Rak’n’Roll, co jest dla mnie wielkim wyróżnieniem.

Jakie są Twoj twórcze plany na przyszłość?

Na razie jestem na etapie, w której kotłuje mi się w głowie pełno pomysłów i trudno mi powiedzieć, który z nich ostatecznie wybiorę. Jednak prawie na pewno znowu będzie to historia na faktach ubarwiona fikcją i możliwościami jakie daje komiks.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>