Wild Wild Country to rewelacyjny dokument, który trzyma w napięciu mocniej niż niejeden film sensacyjny. Opowieść o konflikcie członków sekty z mieszkańcami mały mieściny w Oregonie to także doskonały esej na temat wielu podstaw zachodniego społeczeństwa.

Jedną z podstawowych cech dobrego dokumentu jest dla mnie umiejętność przypominania, że nasz świat pełen jest historii, których nikt nie byłby w stanie wymyślić. Uwielbiam ten moment, kiedy przez kontakt z dokumentem albo reportażem odkrywam coś, co nie mieści mi się w głowie, a o czym nigdy wcześniej nie słyszałem. To nieocenione wrażenie, że zawsze można dowiedzieć się czegoś więcej, bo nigdy nie zabraknie kolejnej nieznanej nam opowieści. A już najcudowniej jest wtedy, kiedy rzeczony dokument zgłębia omawiany temat naprawdę mocno i daje nam możliwość poznania go z różnych perspektyw, bez wyraźniej faworyzacji żadnej z nich. Taki właśnie jest Bardzo dziki kraj – serial Netflixa opowiadający o kulcie skupiony wokół postaci Bhagwana Shree Rajneesha.

wesoła parada

Słyszeliście kiedyś o Sannnjasinach i ich liderze zwanym Osho? Ja przyznam się, że do momentu włączenia Bardzo dzikiego kraju nie miałem o nich pojęcia. Teraz wydaje mi się to dość dziwne, bo ich historia okazuje się jednym z najważniejszych wydarzeń społecznych w USA lat osiemdziesiątych. Jest tak dziwna i wypełniona zagadkowymi tropami, że aż trudno w nią uwierzyć. To jeden z tych dokumentów, w czasie oglądania którego nie ma się ochoty sprawdzania choćby Wikipedii w obawie przed zdradzeniem jego zakończenia. Zaczyna się od ucieczki wspomnianej sekty z Indii, które pod koniec lat siedemdziesiątych niezbyt tolerowały tego typu sekty związane z kultem jednostki. Przymusowe wygnanie kieruje Baghwana i jego wyznawców w okolice mikroskopijnego miasteczka położonego na prawie bezludnych wzgórzach Oregonu. Spokojna mieścina zamieszkała głównie przez emerytowanych farmerów musi skonfrontować się z najazdem wyzwolonych propagatorów ekstazy, wolnej miłości i duchowego wyzwolenia. Jak łatwo się domyślić, szybko doprowadzi to do konfliktu, ale poziom jego eskalacji szybo zadziwi nawet najbardziej niewzruszonych widzów. Wspomnieć można tylko, że poznają historie jednej z największych afer imigracyjnych, podsłuchowych oraz trucicielskich w dziejach USA. 

Osho - to jego kulcie opowiada Wild Wild Country

W przypadku Wild Wild Country bardzo ważne okazuje się umiejętnie wyważenie relacji każdej ze stron opisywanych zdarzeń. Dane jest nam wysłuchać zarówno opowieści ludzi z najbliższego kręgu Osho, jak i mieszkańców miejscowości, którzy musieli walczyć o możliwość do spokojnego życia. Łatwo w tym wypadku byłoby podzielić ich na obóz “zaślepionych sekciarzy” oraz “zacofanych rednecków”, ale tak się nie stało. Mamy do czynienia z bardzo bogatą w niuanse i różne spojrzenia na sprawę opowieść o strachu przed obcymi, niemożności poradzenia sobie z normalnym życiem, religijnym zatraceniu, zdradzie, hipokryzji i wielu, wielu innych fundamentalnych elementach życia w zachodnim społeczeństwie. Do tego sama historia w pewnym momencie zaczyna przypominać świetnie napisany film sensacyjny, który trzyma w napięciu do samego końca. A to dość spore osiągnięcie, bo mówimy tutaj o sześciu odcinkach, razem trwających prawie siedem godzin, w których wiele czasu zajmują gadające głowy, choć nie brakuje też imponującej ilości materiałów archiwalnych.

Wild Wild Country ma do zaoferowania niesamowite zdjęcia archiwalne

Twórcy serialu wykazali się też pewną przewrotnością i na początku wydają się prezentować temat tak, aby skusić  takzę widzów szukających taniej sensacji. W pierwszym odcinku mamy do czynienia z większą ilością “sekciarskiej” atmosfery i skupienia się na seksualnych ekscesach pobratymców Osho. Jednak potem powoli zaczynają odchodzić od tego i skupiają się na problemach bardziej istotnych dla społecznej analizy. Zresztą podobne gubienie tropów zdarza im się jeszcze kilkukrotnie, co zwiększa zaintrygowanie i zmusza także do własnych poszukiwań na temat tych niezwykłych wydarzeń. Dobrze radzę zapoznanie się z nimi także Wam, bo Wild Wild Country jest bardziej niezwykły od większości wymyślnych sensacji, a przy okazji daje bardzo, ale to bardzo dużo do myślenia na temat świata, w którym wszyscy żyjemy. A to chyba najlepsze, co można napisać o dokumencie.