Tym razem rozmawiam z Maciejem Łazowskim, twórcą “Głosów w mojej głowie”. Jeden z najzabawniejszych komiksiarzy polskiego internetu opowiada między innymi o tym, że nie czuje potrzeby bycia popularnym i swojej sympatii do krótkiej formy. 

Czy uważasz się za człowieka dowcipnego?

Miewam swoje momenty.

Twoim pierwszym znanym komiksem było “Bug City”, ale na pewno tworzyłeś coś przedtem.

Tak, od dziecka wymyślałem jakieś historyjki. W podstawówce miałem zina, w którym układałem komiksy z clipartów z Power Pointa i dopisywałem do tego teksty. Do niektórych numerów dodawałem też gadżety, typu psikawka na śmigus-dyngus. Zauważyłem, że w “Kaczorze Donaldzie” tak robią i stwierdziłem, że to podniesie mi sprzedaż. Robiłem też sporo komiksów z przerobionych screenów z gier komputerowych, czy fotokomiksów na bazie wygłupów ze znajomymi. Pamiętam np. parodię “Mrocznego widma”, w której mój młodszy brat ubrany w kask “grał” małego Anakina Skywalkera. Część tych rzeczy wrzucałem do raczkującego wtedy internetu, coś tam zostało opublikowane w “Psx Extreme”. Ogólnie były to produkcje na poziomie raczej żenującym.

Jak czujesz się z tym, że “Bug City” stało się pewnego rodzaju memem w polskim komiksie? Chodzi mi o hasło “Bug City było lepsze”.

Trochę się z Bartkiem Szymkiewiczem (współautorem “Bug City” i “Hell Hotelu”) przyczyniliśmy do powstania tego memu. Wiedzieliśmy, że ludzie niespecjalnie byli zadowoleni z powodu zakończenia BC i jeszcze przed premierą HH chcieliśmy zagrać na ich oczekiwaniach promując HH hasłem “Nowy komiks twórców Bug City, o którym fani Bug City powiedzą, że jest gorszy niż Bug City”. Na początku mnie to bawiło, ale kiedy usłyszałem to po raz milionowy, to nieco mi się znudziło.

Potem przyszedł czas na “Hell Hotel”, które ciągnęliście ładnych parę lat. Co spowodowało zamknięcie tego projektu i czy kiedyś masz zamiar do niego wrócić?

Powodem zakończenia serii, tak jak w przypadku “Bug City”, było zmęczenie materiału. Bartek zrezygnował z tworzenia tego komiksu (i komiksów w ogóle). Przez jakiś czas ciągnąłem to samemu, ale w końcu też straciłem zapał. Potem projekt był zawieszony dużo dłużej, niż powinien być, aż wreszcie się zebraliśmy i stworzyliśmy zakończenie, które zostało opublikowane na Facebooku, bo domena od dawna nie działała. Nie sądzę, bym kiedykolwiek wracał do tego komiksu, który ledwo i z poślizgiem udało się zamknąć.

hell hotel 1

Zacząłeś działalność solową i tak zrodziły się “Głosy w mojej głowie”, które bez wątpienia są Twoim najpopularniejszym komiksem. Czy czujesz się gwiazdą internetu?

Nie. Widzę, że niektóre odcinki “Głosów” żyją w sieci własnym życiem, ludzie sobie je podają różnymi kanałami i to jest bardzo fajne, ale ja raczej nie funkcjonuję w ich świadomości jako autor tego komiksu. To są dla nich po prostu śmieszne obrazki z internetu i wątpię, by większość zawracała sobie głowę tym, kto je rysuje. I to jest jak najbardziej ok. Wolę, by ludzie rozpoznawali moją twórczość niż mnie jako osobę. Nigdy nie rozumiałem tego całego parcia na sławę. Bycie rozpoznawanym jawi mi się jako coś krępującego i niewygodnego, na szczęście raczej mi to nie grozi.

głosy menel

Wydałeś też “Boską tragedię”. Czy planujesz jeszcze wrócić do dłuższych historii, czy będziesz skupiał się na paskach?

Miewam czasami takie szalone myśli, ale szybko je odpycham. Rozkokosiłem się nieco w krótkich formach i nie mam już zdrowia ani cierpliwości na album komiksowy. Za to spodobała mi się praca nad książką dla dzieci i chciałbym zrobić ich więcej. Jeśli zrobię dłuższe historie, to raczej w takiej formie.

A jak dzieciaki przyjęły Twój dość absurdalny  humor? Wiesz coś na ten temat?

Podobno nieźle, śmieją się. Najwyraźniej mam poczucie humoru pięciolatka.

Zrobiłeś książeczkę dla dzieci, ale Twoje prace zazwyczaj są dość gorzkie i przeznaczone dla starszego odbiorcy. Zdarza Ci się żartować też z kontrowersyjnych tematów. Nie boisz się, że ktoś się przyczepi i powie “hola, hola”?

Nie sądzę, bo to są dwa różne światy, przeznaczone dla różnych odbiorców. Chyba żaden rodzic nie obawia się, że otworzy moją książkę dla dzieci, a tam będą żarty o strachu przed islamskimi ekstremistami. Nie, żeby książki dla dzieci nie mogły poruszać ważnych tematów. Ostatnio przeglądałem książkę dla dzieci o śmierci, wytłumaczonej na przykładzie umierającego chomika. Była dewastująca.

A bojujących patriotów i innych zawodowych oburzonych się nie boisz?

Akurat patrioci chyba nigdy się nie poczuli dotknięci moimi żartami. Kiedyś cudem uniknięto afery na wystawie w Łodzi, na której wisiał mój rysunek. Przedstawiał dwie starsze panie, jedna miała torebkę i z torebki dobiegał dymek “Żydzi zabili Jezusa.” I ta pani tłumaczyła drugiej, że ustawiła sobie jako dzwonek w telefonie kazanie księdza Jankowskiego. To był zresztą autentyczny cytat z Jankowskiego. I była na tej wystawie wycieczka polskich Żydów z Izraela, którzy nie wiedzieli, kim jest Jankowski, nie mieli kontekstu, słabo mówili po polsku i jedna pani podobno chciała dzwonić do ambasady i robić dym, ale jakoś została ugłaskana. Rysunku nie zdjęto. Innym razem lewicowi blogerzy zaatakowali mój komiks, który wyśmiewał tezę, że homoseksualizm jest chorobą. Chyba nie do końca go zrozumieli. Na moje żarty oburzały się też feministki i harcerze. A prawicowi katolicy jakoś nie bardzo, mimo, że z religii żartowałem sobie najwięcej. Myślałem, że zostanę ukrzyżowany za “Boską Tragedię”. A tu nic.

I standardowe pytanie na koniec. Jakaś rada dla początkujących internetowych twórców?

Wrzucajcie rzeczy do sieci regularnie i bądźcie cierpliwi.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien