Czy wszędzie dookoła widzisz galopującą poprawność polityczną? Czy każdy news związany z płcią/rasą/religią wywołuje u Ciebie alarm? Cóż, mam przykrą wiadomość.

Autor pragnie zaznaczyć, że piszę to z perspektywy kogoś, kto sam popełniał błąd będący treścią tego tekstu, czego serdecznie obecnie żałuje.

Podobno w życiu pewne są tylko śmierć i podatki, ale uważam, że wcale nie znajdują się one na pierwszym miejscu. Istnieją prawdziwi artyści uciekania przed fiskusem, a pewnie gdzieś działają tajne kręgi nieśmiertelnych ludzi. Jednak w jedną rzecz można wierzyć właściwie na ślepo: mianowicie w to, że po wejściu w komentarze pod newsem dotyczącym zatrudnieniu gdzieś czarnoskórego aktora/kobiecej wersji jakiegoś hitu/pojawieniu się homoseksualnej postaci, szybko natrafimy na wypowiedź jakiegoś wojownika stanowiącego ostatnią ostoję przed kompletnym zwycięstwem galopującej poprawności politycznej. Sprawdza się to prawie zawsze: pojawia się osobnik, który leci stereotypami w postaci “o, to teraz czas na czarnego-trans-Żyda, aby zaspokoić poprawność polityczną”. Po nie wiem ilu takich komentarzach w końcu pękła mi żyłka i postanowiłem napisać, co o tym myślę. A sprowadza się do tego, że określenie poprawności politycznej obecnie służy nieokrzesańcom, którzy pozbawili go odpowiedniego znaczenia, do wycierania gęby.

poprawność polityczn panda

Zacznijmy od tego, jak sam definiuję pozytywny aspekt tej demonicznej poprawności: święcie wierzę w indywidualizm i moc stanowienia jednostki przez jej prywatne dokonania, a nie przynależność do rasy/religii/płci/czegokolwiek. Krótko mówiąc: nie znoszę przypisywania komuś cech należących do jakiś plątających się po mózgach stereotypów. Nie ważne, czy chodzi o mówienie o “typowych” zachowaniach osób LGBT, wyznawcach konkretnej religii, przedstawicielach narodów czy ras. Przecież jako mieszkańcy Polski sami jesteśmy ofiarami niezliczonej ilości stereotypów dotyczących naszej nacji. Powiedzcie sami, czy to jest uczciwe? Oczywiście, że nie. Ale znajduje się pełno osób, które nie widzą problemu w tym, aby napisać, że stereotypy o Polakach to na przykład żydowska propaganda. Przy takim najprostszym paradoksie myślowym trudno wierzyć w przekonanie takich osobników do zmiany poglądów, ale trzeba próbować.

poprawność polityczna komiks

Najpowszechniejszym przykładem ludzi narzekających na poprawność polityczną są ci oburzający się o to, że Internet ich cenzuruje i nie pozwala na wolność słowa (szach mat lewaki!). Mam do nich jasny przekaz – gadajcie sobie te wszystkie rasistowskie/homofobiczne/antycokolwiek bzdury we własnym gronie, Wasze święte prawo. Piszcie sobie nawet książki, wydajcie magazyny, do których będą trafiali świadomi odbiorcy Waszych poglądów. Tylko do jasnej ciasnej, Internet i komentarze pod artykułami nie są miejscem, które służy tylko dla Was. Korzystają z niego wszyscy ci, na których sobie lubicie popluć. Krzycząc “nie jestem rasistą/homofobem” i dodając potem “ale” nadal obrażacie i ranicie wiele osób należącej do konkretnej grupy. To powinna być podstawa zwyczajnej osobistej kultury i ludzkiej przyzwoitości. Słowa mają znaczenie, a samozadowalanie się za sprawą własnej “niezależności i odwagi” jest po prostu gówniarskim zachowaniem. Zwłaszcza w sieci – idźcie sobie samotnie na żywo i pokrzyczcie sobie na ulicy.

popranwość polityczna trump

Pozostańmy jednak w granicach popkultury, zwłaszcza tej amerykańskiej, bo to o niej mowa. Wiem, że to ciężkie z perspektywy kraju o tak dużej jedności etnicznej, ale wyobraźcie sobie, że na świecie są miejsca, w których różnorodność kulturowa i rasowa jest faktem. Takim właśnie miejscem są Stany Zjednoczone Ameryki, w których powstaje większość naszej rozrywki. I pomyślcie sobie, że w tym kraju jeszcze w latach sześćdziesiątych panowałą segregacja rasowa, a dopiero niedawno kolorowi zaczęli wywalczać sobie prawo do normalnego miejsca w popkulturze. Pójdziemy w bardzo prostą metaforę – popkultura to taki wielki plac zabaw, gdzie główną rozrywką jest identyfikacja. I przez większość trwania tego interesu najlepiej bawiły się tam białe, męskie dzieciaki. Inne oczywiście też mogły sobie tam biegać, ale chciałyby doświadczyć tego samego. Sprytny właściciel tego parku stwierdził, że pozwoli im na to, bo zauważył w tym swój interes. Oczywiście inne dzieciaki mogłyby zbudować sobie swój park, ale nikomu się to nie opłaca. I tak właśnie robi między innymi Disney – raczej nie wierzę w ich święte przekonanie o słuszności takich akcji, bo dla wielkiej korpo liczy się głównie kasa i korzystanie z trendów społecznych. Brzmi to okrutnie? Chcieliście wolnego rynku, to przyjmijcie na klaty jego pełne konsekwencje. Pamiętajmy też, że te zróżnicowane atrakcje to nadal raczej dodatek do niezbyt zmienionego podwórka.

Wsadźcie sobie gdzieś poprawność polityczną mario

Czy istnieje problem wypaczania zjawiska poprawności politycznej? Zapewne tak, jak zresztą każdej innej idei, ale to kwestia na inny tekst. Jednak warto zwrócić uwagę na to, że krzyczenie o tej poprawności przy każdej okazji, w której boicie się o swoją społeczną pozycję (która nie jest Waszą zasługą), tylko pogarsza sprawę. Wyobraźcie sobie, że te wszystkie mniejszości to wielokolorowa farba wypełniająca powoli balonik. Jeśli pozwolimy jej powoli wydostawać się na zewnątrz, to dostaniemy piękne wzorki. Jednak jeśli będziemy ją ściskać i blokować, to ona i tak się wydostanie,  ale gwałtownie wybuchając i ochlapując wszystkich wokół. Zresztą wróć, ona już to zrobiła, a balonika nie ma. I krzyczenie o ataku kolorowej poprawności nie stworzy go na nowo. Więc nie zachowujcie się jak małe bachory i wsadźcie sobie tę Waszą wizję tam gdzie światło nie dochodzi.