Nić widmo – perwersja perfekcjonizmu

 Nić widmo – perwersja perfekcjonizmu

Nić widmo stanowi dowód na to, że Paul Thomas Anderson to jeden z najciekawszych amerykańskich reżyserów. Pozornie nieciekawa historia szybko zmienia się w perwersyjną opowieść o walce o władzę nad życiem drugiego człowieka. 

Paul Thomas Anderson jest dla mnie jednym z najbardziej perwersyjnych reżyserów we współczesnym kinie amerykańskim. W jego filmach czuć dziwną pasję do rozdrapywania ran, o których istnieniu sami nawet nie wiemy. Każdy, kto oglądał Aż poleję się krew wie, jak bardzo niepokojący był to obraz. Główny bohater był ucieleśnieniem drzemiącej w nas wszystkich pogardy oraz nienawiści. I dlatego tak bardzo przerażał  – podskórnie wiemy, że nie są to uczucia obce nawet dla najbardziej normalnych z ludzi. Podobnie sprawa miała się z kłębiącą się frustracją i agresją u protagonisty Mistrza. W Nici widmo Anderson postanowił wybebeszyć kierujące ludźmi poczucie absolutnej kontroli. I to dwojako, bo porusza kwestię władzy nad swoim życiem, jak i losem drugiej osoby. Oraz nieustannej walce, które te dwa pragnienia z sobą toczą.

Nić widmo to historia perwersji

Nić widmo to film piękny, jak suknie w nim ukazane

Historia opowiedziana w Nici Widmo nie należy do zbyt skomplikowanych. Reynolds Woodcock jest cenionym w całym Londynie krawcem, który całe swoje życie podporządkował temu fachowi. Wydaje się, że w jego wyszytej pod miarę egzystencji nie ma miejsca na nawet najmniejszą niewiadomą. Każda zmiana w rutynie rozbija jego dzień. Wszystko zmienia się kiedy wdaje się w romans z Almą – młodą kelnerką z prowincjonalnej knajpki. Na początku wydaje się być zdominowana przez kochanka, ale szybko zaczyna walkę o swoją pozycję w jego życiu. I właśnie ta podszyta perwersją walka stanowi sedno opowieści. I uwierzcie mi, jej wynik mało kogo pozostawi obojętnym.

Nić Widmo to kolejny niesamowity popis aktorski Daniela Day-Lewisa

Od strony wizualno-dźwiękowej film Andersona stanowi dzieło wyrafinowane niczym suknie szyte przez Woodcocka. Pełno w nim wspaniałych kadrów, które leniwie pozwalają siebie podziwiać. Hipnotyzująca narracja oparta jest na delikatnych niuansach i podziwianiu maestrii głównego bohatera. Perfekcjonizm zresztą wylewa się z ekranu, także reżyserii, jakimś cudem unikającej popadnięcia w zimne wyrachowanie. Trudno wyobrazić sobie innego kandydata na główną rolę męską niż Daniel Day-Lewis, który znany jest z wręcz psychopatycznego umiłowania do aktorstwa metodycznego. Jak zwykle jego występ to popis niuansów i małych gestów układających się w wielką całość. Vicky Krieps też zachwyca swoją kreacją, czasami wręcz przysłania nią bardziej doświadczone partnera. Pominięcie jej w oscarowych nominacjach to skandal – w jednym uśmiechu i spojrzeniu zawiera w sobie więcej emocji niż cały występ Meryl Streep w Czwartej władzy.

Nić widmo to filmowy majstersztyk

Nić widmo pełna jest takich widoków, unosi się nad tym pewna perwersja

Nić widmo to filmowy majstersztyk, który porywa i hipnotyzuje. Oglądając piękne obrazy zapominamy, jak patologiczna jest miłość głównych bohaterów. Kiedy dociera do nas, w czym tkwimy jest dla nas za późno, tak jak dla Reynoldsa i Almy. Paul Thomas Anderson znowu udowodnił, że jak mało kto potrafi wciągnąć widza w świat dziwnych relacji międzyludzkich. I znowu pokazuje, że w skrajności zachowań swoich postaci potrafi przekazać pewne uniwersalne prawdy.

Related post

WP-Backgrounds Lite by InoPlugs Web Design and Juwelier Schönmann 1010 Wien