“Eksmitowani”, “Frankenstein w Bagdadzie”, “Turysta polski w ZSRR”, “Turbopatriotyzm”. Oto tytuły, które trafiły do kolejnej odsłony zbiorczego tekstu z książkowymi recenzjami umieszczanymi na profilu Kusi na Kulturę.

Eksmitowani. Nędza i zyski w jednym z amerykańskich miast.

Nagrodzony Pulitzerem w 2017 roku reportaż Matthew Desmonda to bardzo ambitna próba zrozumienia jednego z największych problemów społeczeństwa USA (i ogólnie całego świata), czyli mieszkaniowych problemów najuboższych obywateli. Autor postanowił zbadać sprawę od środka i na rok przeprowadził się na osiedle przyczep kempingowych w jednej z najbiedniejszych dzielnic Milwaukee. W swojej książce przedstawia losy ośmiu rodzin borykających się z bardzo ciężkimi warunkami jakie panują w takich ośrodkach mieszkaniowych. Na jego warsztat trafili zarówno narkomani, chroniczni bezrobotni, ale też zwykli pechowcy, a nawet bogatsi właściciele wynajmujący miejsca do życia. Książka Desmonda jest bardzo sprytnie przemyślana. Autor zupełnie ukrywa swoją obecność, całą uwagę czytelnika kierując na swoich bohaterów. Pokazując poszczególne fragmenty ich życia, po kolei pokazuje kolejne najważniejsze aspekty poruszanego przez siebie problemu. W ten sposób książkę czyta się niczym powieść, która przeplatana jest dość szczegółowym wyłożeniem różnych meandrów prawa mieszkaniowego w USA. Na początku można poczuć się trochę przytłoczonym tymi informacjami (potem zastępuje to zwykły dół), ale kiedy już poznamy dobrze wszystkich bohaterów, to całość zaczyna naprawdę wciągać. Choć muszę przyznać, że to książka, którą lepiej sobie dawkować, bo bywa czasami monotonna. A może to po prostu kwestia przygnębienia i poczucia beznadziei. Desmond kreuje nam wizję zamkniętego kręgu biedy i znieczulicy, którego nie idzie w żaden sposób przerwać. Są w nim zaklęci zarówno sami wynajmujący nie mogący się wyrwać ze społecznego dnia, jak i sami właściciele, często stawiani pod ścianą z powodu własnych zadłużeń, jak i zachowań większości swoich klientów. Z drugiej strony autor udowadnia, że paradoksalnie na nędzy innych można zarobić naprawdę dobre pieniądze.

Jeśli cenicie sobie brutalne szczere, podawane bez znieczulicy reportaże na temat zachodnich społeczeństw, to zdecydowanie polecam Wam “Eksmitowanych”. To kolejna książka, która pokazuje coraz bardziej rosnącą przepaść pomiędzy zamożna a ubogą częścią społeczeństwa. Desmond szczegółowo opisuje to co sam mógł obserwować, a to wszystko podpiera swoją ogromną wiedzą i doświadczeniem (jest profesorem socjologii na Princeton). Bezwzględna wiwisekcja systemowego problemu przypominająca o tych, o których zazwyczaj nikt nie chce pamiętać i uświadamiająca, że na dno często trafia się nie tylko ze swojej winy.

PS.“Eksmitowani” jest książką o USA, ale w sytuacji, kiedy w niektórych miasta (siema Gdańsk) szybują w kosmos, wiele z jej aspektów (np. wydawanie większości dochodów na lokum) wydaje się niepokojąco zbliżone do tego, co widać u nas na co dzień.

Książka ukazała się w nakładzie wydawnictwa Marginesy. Za przekład odpowiada Tomasz S. Gałązka.

Frankenstein w Bagdadzie

Jaka to jest przedziwna książka. Akcja rozgrywa się w stolicy Iraku niedługo po amerykańskiej inwazji. Miasto pogrążone jest w chaosie, co chwilę wybucha jakiś samochód-pułapka, ludzie giną dziesiątkami, ale mieszkańcy nadal próbują wieść w miarę normalne życie. Wśród nich znajdują się między innymi stara matka obsesyjna czekająca na powrót martwego od lat syna, młody dziennikarz pragnący szybkiego awansu społecznego oraz zapijaczony sprzedawca staroci. Ten ostatni, wiedziony niejasnym impulsem, zbiera kończyny i pozostałości ofiar wybuchów, które składa w nowe ciało. Tak powstały twór ożywia i zaczyna szukać zemsty na ludziach odpowiedzialnych za śmierć każdego, z kogo pochodzą jego części składowe. Jednak szybko odkrywa, że te gniją i odpadają, więc musi zastępować je nowymi egzemplarzami. A każdy z nich to kolejna zemsta jakiej musi dokonać. Tak rozpoczyna się niemożliwy do przerwania krąg przemocy i śmierci, który idealnie wpisuje się w krajobraz pogrążonego w chaosie miasta.

Ahmed Saadawi w swojej książce używa groteskowej i makabrycznej fabuły, aby przykuć czytelnika do opowieści o świecie, który zostało skazane na zagładę. Poza warstwą fantastyczną, to zapis tego, jak bezsensowna wojna niszczy życie zwykłych mieszkańców. Przedstawiony w powieści Irak to miasto-ruina, rozpadające się jak wspomniane monstrum wałęsające się po jego szczątkach. Każdy kto może ucieka z niego zanim sam stanie się ofiarą nowego zamachu. To brutalny i ciężki w odbiorze zapis ludzkiej tragedii. Wbrew temu, co może sugerować zarys fabuły, nie jest to powieść, w której można znaleźć dużo akcji. Wydarzenia rozgrywają się powoli, ważniejsze od tego przedstawienie jest scenek rodzajowych oraz ogólnego zarysu życia w Bagdadzie czasu wojny. To sprytne połączenie książki fantastycznej ze swoistym reportażem, w którym to pierwsze służy jako atrakcyjny sposób na pokazanie ważkich treści. Co prawda książka w paru momentach wyraźnie zwalnia i trochę traci na sile uderzenia, ale ogólnym rozrachunku ten gatunkowy mariaż wychodzi jej na dobre.

Książka wyszła w nakładzie Wydawnictwo Znak. Za przekład odpowiada Magdalena Zawrotna

Turbopatriotyzm

Fascynująca i dająca do myślenia próba przedstawienia mechanizmów stojących za budową patriotycznej narracji, która jest jednym z najważniejszych zjawisk społecznych w dzisiejszej Polsce. Co ważne, rzeczywiście jest tu istotne słowo “zrozumienia”, a nie wyśmiania czy wyszydzenia. Marcin Napiórkowski jest doktorem habilitowanym kulturoznawstwa, który podchodzi do sprawy z powagą pracownika akademickiego. Przedstawia tezy, które próbuje obronić za sprawą analizy zjawisk społecznych i kulturowych. Rozkłada na czynniki pierwsze rzeczy często zbywane szyderstwem lub uśmiechem politowania – wykłady Grzegorza Brauna, teksty Tomasza Terlikowskiego, czy wypowiedzi różnych przedstawicieli rządu. Tym, co bardzo podoba mi się w Turbopatriotyzmie jest właśnie ta próba ukazania tego, że przedstawiciele nurtu krzyczącego o konieczności obrony Polski przed ideologicznymi najeźdźcami często tylko brzmią jak wariaci. To ciekawe, orzeźwiające uderzenie pokazujące, że w wielu aspektach mamy do czynienia z bardzo dobrze przemyślaną (lub spontanicznie rodzącą się z zapotrzebowania) strategią, która po kolei przejmuje kolejne elementy życia publicznego. Napiórkowski przyznaje otwarcie, że stoi po stronie softpatriotycznej i liberalnej, ale dzięki pracy nad książką zrozumiał iż ona także ma sporo przewinień za uszami. Lektura pozwala trochę bardziej zrozumieć, czemu przeciętny (mniej zamożny) obywatel może jej po prostu nie lubić i uważać za zadufaną w sobie.

Nie ze wszystkim w tej książce się zgadzam. Na przykład porównanie niektórych polskich publicystów do amerykańskiego alt-rightu wydawało się trochę naciągane. Jednak przez większość też wydaje się trafna i pozwala docenić wkład pracy(bardzo bogaty zbiór przypisów i bibliografii) pracy oraz spostrzegawczość, którą musiał się wykazać autor przy zbieraniu materiałów. Jest to też rzecz ze sporą dawką humoru, ale nie polegającego na szydzeniu z innych. Jeśli jesteście zmęczeni sporem polegającym na ciągłym obrzucaniu się inwektywami, to “Turbopatriotyzm” może okazać się czymś bardzo świeżym. Rzadko się zdarza, aby autor sprawiał wrażenie, że naprawdę chcę zrozumieć jakie są źródła obecnych nastrojów politycznych w Polsce.

Książka wyszła w nakładzie Wydawnictwa Czarne

Turysta polski w ZSRR

Na pierwszy rzut oka nominowana do nagrody Nike książka Juliusza Strachoty może wydawać się opowieścią podróżniczą. Autor postanawia zrealizować dość nietypowe pragnienie, które nie daje mu spokoju – chce kraje byłego Związku Radzieckiego za klucz mając zdjęcia ze starego, komunistycznego przewodnika. Jego celem jest wypełnienie tymi obrazami pewnej pustki, którą odczuwa w życiu. Strachota otwarcie przyznaje się, że jest nieaktywnym alkoholikiem i narkomanem, który większość życia spędził na jego niszczeniu i okłamywaniu innych, między innymi na temat swoich rzekomych podróży po całym świecie. Wycieczki po byłych komunistycznych republikach to jeden z jego sposobów na zbudowanie swojego życia od nowa, a czytelnik ma okazję towarzyszyć mu w tej trudnej podróży. Strachota nie spisuje typowego dziennika podróżniczego – Choć opisuje swoje wizyty na Ukrainie, w Gruzji, Armenii, Rosji, Kazachstanie, Kirgistanie i kilku innych miejscach , to właściwie nie dowiadujemy się prawie niczego o miejscach, które odwiedza. Wszystko skupione jest na autorze i jego próbach walki ze swoimi wewnętrznymi demonami. Oczywiście, pewien klimat i atmosfera tych miejsc jest oddana (zwłaszcza jeśli zna się je z własnego doświadczenia), ale to tylko losowe punkty na mapie. Pisarz zalicza je w sposób wręcz obsesyjny, nie obchodzi go reszta odwiedzanego kraju, on potrzebuje odhaczać kolejne punkty ze swojej listy. Sam widzi absurd tej sytuacji i nie boi się jej uwypuklić. O wiele więcej niż o odwiedzanych miejscach dowiemy się na temat jego życia, historii rodziny i naturze walki z uzależnieniami.

Wydawać by się mogło, że taki rodzaj literatury świadczy o wielkiej bucie, wręcz bezczelności pisarza. Bo właściwie po co mielibyśmy czytać jego wynurzenia dotyczące zaprzepaszczonych szans w życiu? Po części jest to racja, ale Strachota ma na swoje usprawiedliwienie przynajmniej kilka argumentów. Najbardziej ujmuje chyba swoją bezpośredniością i szczerością. Nie wstydzi przedstawić siebie jako człowieka pełnego wad, który powoli musi odkrywać to, co dla innych jest czymś normalnym. Do tego, chyba wbrew własnej opinii na swój temat, ma naprawdę dużo wartościowych przemyśleń, które mogą zmusić do zatrzymania się i głębszego zastanowienia. Jest tu sporo o istocie pamięci, toższamości, nadrabianiu stracone czasu i sensu podróżowania. Zwłaszcza to ostatnie wyróżnia się na tle innych książek o odległych krajach. Autor trochę wykpiwa modę na podróżowanie ubraną w formę wielkiej przygody i unikatowości przeżyć, ale jednocześnie sam walczy z coraz silniejszym uzależnieniem od poznawania świata. Ta dychotomia stanowi niezły powiew świeżości. Polecam jako lekturę przed podróżną, pozwalającą na trochę zdrowsze podejście do własnych wojaży, ale też nie tylko. To po prostu unikalna wycieczka w głąb życia wewnętrznego autora, który nie wstydzi się nam pokazać także tego, co większość woli ukryć.

Książka wyszła w nakładzie Korporacji HA!ART